niedziela, 24 marca 2013

Rozdział 9


Antonella przykleiła jeszcze dwa zdjęcia z jej pierwszego meczu w życiu  i zamknęła pamiętnik.
Do Meksyku miała jeszcze kilka godzin. Nie wiedziała co robić, więc próbowała się przespać jednak usiadła koło niej staruszka. Bardzo rozgadana staruszka.
-Na wakacje ? -zapytała
-Nie. Można powiedzieć, że mieszkam w Meksyku, a pani ?
-Piękny kraj. Ja na wakacje jak zawsze od 15 lat.
-Nie znudziło się pani jeszcze to ? przez 15 lat co wakacje Acapulco.
-Oj kochana. Mało wiesz o życiu. Masz chłopaka ?
-Tak.
-A masz dzieci ?
-Nie. Jeszcze nie.
-No właśnie, a mój mąż i moje dzieci są z Meksyku i dla mnie ten kraj nigdy się nie znudzi. Twój chłopak jest skąd ?
-Hiszpanii.
-Hiszpania to dobry kraj, ale moim zdaniem przynosi wiele strat życiowych. Dużo się traci w tym kraju. Moja córka mieszkała w Madrycie miała tam chłopaka, ale umarła razem z dzieckiem w brzuchu.
-Przykro mi, ale mam nadzieję, że mi przyniesie ten kraj szczęście.
-Też mam taką nadzieję, ale pamiętaj o moich słowach. Zawsze. I jeszcze jedno nie daj sie ponieść emocji.
Antonella nie zrozumiała za bardzo przekazu tych słów, ale uśmiechnęła się i odwróciła w stronę okna. Antonella zasnęła i zaledwie 30 minut później obudziła się. Dziwne było to, że nie było już staruszki koło niej. Roccuzzo zaczęła zastanawiać się o co chodziło. Przyszła, powiedziała jej, że Hiszpania to kraj smutku bo tak właśnie zrozumiała to Anto, a później zniknęła. Roccuzzo chciała jeszcze zasnąć, ale nie mogła przestać myśleć o tym wszystkim. Przez resztę drogi myślała o tym wszystkim.
W Acapulco wylądowała o 15 godzinie. Odebrał ją ojciec, który bardzo ucieszył się z widoku córki.
-Moja mała Antonellka. -powiedział i przytulił ją
-Cześć tato.
-Głodna ?
-Strasznie.
-No to jedziemy do świetnej knajpki.
Dojechali po kwadransie.
-Tato jak to się stało w ogóle, że dostałeś tu pracę i jakim cudem znalazłeś tak szybko dom ?
-Właśnie chciałem ci to powiedzieć w oczy. Moi rodzice się odnaleźli. Mieszkają w Portugalii, ale mają tu dom oraz swoją firmę.
-Na prawdę ? kiedy ich poznam.
-Niedługo.
Antonelli nie wystarczała taka odpowiedź, ale musiała się nią zadowolić. Zjedli jakieś przysmaki meksykańskie i pojechali do domu.
Dziewczyna była zachwycona. Nie było to już szare, małe mieszkanko w Polsce z ciemna kuchnią. To mieszkanie jest duże, jasne i przede wszystkim duże. Nie tak duże jak willa Messiego czy Thiago, ale wystarczające dla ich trójki.
Antonella poszła do swojego pokoju i zaczęła rozpakowywać rzeczy kiedy przypomniała sobie, że miała zadzwoń do Thiago.
-No wreszcie. Wiesz jak się martwiłem o ciebie ?
-Przepraszam, ale pojechałam jeszcze z ojcem coś zjeść i czy ja słyszę tam głos Dawida ?
-Tak. Siedzimy razem z Leo jeszcze w restauracji i jemy drugie śniadanie.
-Drugie ? a no tak przecież w Europie dochodzi 12 dopiero.
-Opowiadaj wszystko jak w Acapulco ? jak lot ? i podoba się Meksyk ?
-Lot dobrze. -skłamała po trochu bo ciągle myślała o tym kim była ta staruszka. -A co do Meksyku to w zasadzie jeszcze nie wiem, ale jutro idę zapisać się na uczelnię i może pójdę na plażę. 
-To się cieszę kochanie i czekamy na ciebie. Chcesz porozmawiać z Dawidem ?
-Kocham cię Thiago. Jasne daj go. 
-Siema siostra ! 
-Cześć Dawid. Grzeczny ?
-Jak zawsze !
-A jak treningi ?
-Świetnie i w sobotę będę mógł w końcu zagrać mecz. 
-No i pochwal się z kim ten mecz będzie. -mówił Leo
-No zgadnij Anto ! -powiedział od razu Dawid
-No nie wiem tak się cieszycie, więc młodziki Realu ?
-Taak ! 
-No to trzymam kciuki ! Dobra Dawid bądź grzeczny, a ja zadzwonię jutro na skype. Kocham cię. 
-Ja ciebie też a i Anto pozdrów ojca. 
-Jasne. 
Antonelli było przykro, że nie mogła być na pierwszym tak ważnym meczu brata. W Polsce chodziła na każde jego mecze, ale one nawet nie były zbliżone do tego, który będzie w sobotę. 
Była wczesna jeszcze godzina, a Antonella nie wiedziała co ze sobą robić. Postanowiła pójść do pobliskiej księgarni i kupić sobie jakąś książkę. Ubrała na siebie beżowe spodnie i czarny gorset na leciutki ramiączkach z beżowymi kwiatkami, czarne japonki włosy związała w koka i wyszła. Po drodze wstąpiła jeszcze po kawę i musiała też zapytać dokładnie o drogę do tej księgarni. Widziała ją kiedy jechała z ojcem autem, ale na nogach zawsze idzie się inaczej. 
Weszła do księgarni i to co zobaczyła może zmienić nawet jej całe życie.........

____________________________________________________________________
Wracam do pisania. Będę starała dodawać się codziennie rozdziały, ale nie obiecuję czy będą 
one codziennie przede wszystkim będą rozdziały częściej jeśli wy będziecie je czytali. Czyli jeśli 
strona będzie odwiedzana, będą komentarze lub lajki i komenatarze do linku na stronie "Czy jest w dole czy na szczycie. Barcelona ponad życie" 
+ mam nadzieję, że rozdział powrotny podoba się :)

1 komentarz: