piątek, 29 marca 2013

Rozdział 11

-Operacja się ............. powiodła. -powiedział lekarz
Wszystkim spadł kamień z serca. 
-Rodzinę lub opiekunów Dawida zapraszam do siebie. -powiedział chwilkę później
Antonella razem z ojcem poszła za lekarzem do gabinetu. Doktor wyjaśnił im jak to się stało, dlaczego, co usunęli podczas operacji i czy życie Dawida może się zmienić przez tą operację. Na pewno nie wróci szybko do piłki to znaczy jeśli będzie chodził na rehabilitacje ma szansę wrócić do tego co kocha po dwóch latach. Ostatnia wiadomość była jednak najgorsza. Kiedy lekarz powiedział cenę reahbilitacji  Antonelli i Julio stanęło prawie serce na pewno zabrakło im powietrza. 
Zastanawiali się skąd oni wezmą tak wielką sumę. Antonella obiecała ojcu, że znajdzie jak najszybciej jakąś pracę. Będzie nawet sprzątała ulice aby tylko wszystko wróciło do normy. Julio także obiecał, że znajdzie pracę i obojętnie co to będzie.
-Kochanie jedź do Thiago. Ja zostanę z Dawidem. -mówił ojciec po godzinie 23. 

-Nie. Zostanę z tobą. 
-Jedź na prawdę. Nie spałaś od ponad 20 godzin. 
-Nieważne. Dawid jest teraz najważniejszy. 
-Anto, chodź. Na prawdę. -powiedział Thiago
Antonella po namowach ojca i Thiago w końcu się zgodziła.
Zasypiała przytulona do chłopaka. On masował jej ciało delikatnie i szeptał jej do ucha, że bardzo ją kocha, ale ona cały czas myślała jak zdobyć pieniądze na rehabilitacje. Wiedziała, że gdyby powiedziała Thiago on od razu pokryłby wszystkie koszty, ale nie chciała tego robić. Chciała zarobić sama te pieniądze. Zawsze sobie radzili w trójkę i teraz też tak miało być. 
2 tygodnie później. 
Dawid wciąż był w śpiączce, ale na dniach mieli go wybudzać. Jego ojciec znalazł pracę. Nie jest to nie wiadomo co, ale zarabia pieniądze, które są bardzo ważne. Wypakowuje towar z sklepie meblowym. 
Antonella również zaczęła pracę, ale nikomu nie chciała powiedzieć co to za praca. Powiedziała, że w swoim czasie się dowiedzą, ale puki co wolała to zostawić dla siebie. Przynosiła codziennie pieniądze i to nie byle jakie pieniądze. 
Antonella pewnego dnia wróciła bardzo późno w nocy zapłakana. Usiadła na narożniku w salonie i zakryła twarz i cały czas płakała. 
Siedziała tak tam całą noc. Wybiła godzina 7 i od razu zadzwoniła do Shakiry. 
-Shaki, mogę wpaść do ciebie ?
-No jasne. Nie ma sprawy. 
30 minut później pod domem Gerarda i Shakiry stała dalej zapłakana Antonella. 
-ej co się stało ? dlaczego płaczesz ? -zapytała od razu zatroskana Shakira
-Zrobiłam straszną rzecz. 
-Jezu ! mów ! 
Antonella na wspomnienie tego zaczęła jeszcze bardziej płakać.
-Co jest ? coś z Dawidem ? -zapytał Gerard
-Nie. Z Dawidem okej, ale muszę wam się do czegoś przyznać. Zaczęłam z tatą tak harować bo potrzebujemy pieniądze na rehabilitacje Dawida i tata znalazł szybko dobrą pracę, ale ja miałam problem nie chcieli mnie nawet do sprzątania i ... 
-Nie zrobiłaś tego prawda ? -przerwał jej Gerard. 
-O co chodzi ? -zapytała zdziwiona Shakira
-Przez jakiś czas tylko nosiłam drinki i siedziałam tylko z różnymi bogaczami, ale wczoraj poszłam z jednym do łóżka to znaczy nie doszło praktycznie do niczego, ale brzydzę się sama siebie. 
-Dlaczego nie powiedziałaś nam, że potrzebujesz pieniędzy ? -zapytał Gerard
-Nie chciałam. Całe życie sobie radziłam sama i teraz też chciałam sobie sama poradzić i zaciskałam jakąś zęby i szło powoli, ale najgorsze było kiedy łapali mnie za pośladki czy po prostu dotykali, a później wracałam do domu i spałam z Thiago, który nic nie wiedział. 
-A wczoraj poszłaś z tym facetem do łóżka ? -zapytała Shakira
-Prawie. To znaczy byliśmy już nadzy, ale uciekłam. Nie mogła. Nie mogę dużej oszukiwać go, ale nie wiem jak ja mam mu to powiedzieć. Przecież on mnie znienawidzi, a wiecie co jest najgorsze ? że spóźnia mi się miesiączka już trzy tygodnie. Boże dlaczego w jeden miesiąc całe życie może się zawalić ? 
Gerard zadzwonił do Thiago aby ten przyjechał, a Shakira siedziała z Antonellą i próbowała ją pocieszać, ale Antonelli wlatywało to z jednej strony i z drugiej wylatywało. 
-Stary przyjedź bo mamy problem. Antonella siedzi cała zapłakana. -powiedział Pique.
Thiago był po 20 minutach u przyjaciół. Poszedł do sypialni gdzie leżała zapłakana Antonella, a obok siedziała Shakira. 
-Kochanie, co się stało ? -zapytał i w tym momencie Shakira opuściła pomieszczenie. 
Antonella przytuliła się mocno do ukochanego i wszystko mu wyjaśniła. Mówiąc to nie popatrzyła ani raz w jego oczy. Wstydziła się.
Po wysłuchaniu tego wszystkiego Thiago poszedł do okna i patrzył się przez nie chyba 5 minut, a przy tym milczał. W końcu odwrócił się i popatrzył na dziewczynę. W jego piękne brązowe oczy napłynęły łzy. 
-Przepraszam. -powiedział 
-Thiago za co ty mnie przepraszasz ? to ja cię zdradziłam. 
-Nie zdradziłaś mnie, a nawet jeśli to wszystko to moja wina. Mogłem się domyślić, że potrzebujesz pieniądze na rehabilitację brata albo mogłem się domyślić jak pracujesz. Wracałaś późno w nocy, przynosiłaś ze sobą nie małe pieniądze, ale nie wydawałaś ich na siebie, a podczas seksu byłaś jakby niedostępna. 
-Thiago, ale jest jeszcze jedno.
-Spóźnia mi się miesiączka prawie miesiąc, a zawsze miała regularne. 
...........................

_______________________________________________________________
Nie wiem czy wam się podoba, ale nie miałam pomysłu. Jeśli za takie
rehabilitacje się nie płaci to przepraszam, ale nie znam się i jeśli nie spodobało
wam się w jaki sposób Antonella zarabiała te pieniądze to również przepraszam, ale 
pomyślałam, że dzięki temu może powstać dużo akcji. 

Rozdział 10

Weszła do księgarni i to co zobaczyła może zmienić nawet jej całe życie.........
Zobaczyła staruszkę z samolotu. Od razu podeszła do niej i chciała się zapytać dlaczego tak znikła w samolocie jednak ona jej przeszkodziła. 
-Nie pytaj kochanie kim jestem, skąd jestem, dlaczego jestem, ale mogę ci powiedzieć, że będę cię pilnowała w jakiś sposób w Acapulco. -powiedziała i odeszła. 
Anto wybiegła z księgarni jednak na marne. Pragnęła dowiedzieć się o co w tym wszystkim chodzi, ale nie wiedziała jak. No bo jak skoro staruszka ciągle znika ? 
Wróciła do księgarni i kupiła książkę Nicholasa Sparksa - ostatnia piosenka.  Po powrocie do domu jej ojciec był w pracy jeszcze, więc dziewczyna wykąpała się i położyła już do łóżka czytają książkę. Nawet nie wiedziała kiedy nagle zasnęła. Obudziła się o 8 rano. Dawno nie widziała o tej godzinie już takiego upału na dworze. Stwierdziła, że Hiszpania przy Meksyku to nic jeśli chodzi o pogodę. Była 8 rano, a na dworze 30 stopni. 
-Nie. Nie proszę za ciepło jest... -zaczęła mówić Antonella sama do siebie
-Córcia ! nie śpisz już ? 
-Nie. Za ciepło jest w tym pokoju i za wielkie słońce, czyli brak warunków do spania. 
Ten dzień Antonella spędziła na plaży gdzie poznała pierwszą koleżankę w nowym miejscu. 
-Sama się opalasz ? -zapytała Martina
-Niestety. Nikogo nie znam tu. 
-Martina -powiedziała i wyciągnęła rękę do Anto 
-Antonella. 
-Na wakacjach jesteś tu ? 
-Nie. Tata znalazł pracę tutaj i przeprowadziliśmy się z Europy. A ty ?
-Mieszkam tu całe życie, ale jesteś tu pewnie jakoś tydzień i tak perfekcyjnie znasz język ?
-Mój ojciec jest z Hiszpanii i całe życie uczy mnie języka plus mam wielu przyjaciół w Hiszpanii. 
-Aaa to wszystko wyjaśnia. 
Nagle pogadankę przerwał chłopak Martiny. 
-yy.. niewierze. -zaczął, a Antonella z Martiną poparzyły dziwnym wzrokiem na niego. -Dziewczyna gwiazy FC Barcelony wypoczywa sobie na plaży w Acapulco. 
Antonella tylko się uśmiechnęła i zapytała się co w tym dziwnego przecież jest normalnym człowiekiem. 
W tym samym czasie w Hiszpanii Dawid wstał i zaczął przygotowywać się do swojego pierwszego i oficjalnego meczu z Realem. To była dopiero szkółka Barcelony, ale wiedział, że dzięki temu ma szansę zostać kimś w przyszłości, a może nawet i zostać w Barcelonie na lata. 
Antonella wybrała się jeszcze z Martiną na imprezę gdzie poznała mnóstwo ciekawych ludzi. Dużo ludzi w klubie pytało jej "jak to jest być z gwiazdą futbolu?" i inne pytania. Antonella je zlewała i po prostu dobrze się bawiła. 
Wróciła do domu po godzinie 3 w nocy. 
-Tato nie śpisz jeszcze ? -zapytała do siedzącego ojca w kuchni. 
-Antonella. -powiedział załamany 
-Dlaczego ty pijesz ? przecież wiesz, że nie możesz. 
-Wywalili mnie z pracy. Nie mamy nic. Jeśli nie opłacę tego mieszkania do końca miesiąc będziemy musieli się wyprowadzić. 
-Ale zawsze mamy mieszkanie w Polsce. Mamy gdzie wrócić. 
-No właśnie nie mówiłem ci tego, ale musiałem sprzedać mieszkanie w Świdnicy inaczej nie byłoby mnie stać na bilety tu, życie tu i wynajem mieszkania. 
-Tato ! jak mogłeś ? -zapytała Antonella i zakryła twarz dłońmi po których spływały łzy. 
Ciszę przerwał telefon Anto. 
-Halo ?
-Pani Antonella Roccuzzo ?
-Tak, kto mówi ?
-Jestem lekarzem w szpitalu w Barcelonie. Nazywam się Rodrigo Hugun. 
-O co chodzi ?
-Mamy dla pani smutną wiadomość. 
-Jezus Maria co się stało ?
-Pański brat, Dawid Roccuzzo walczy o życie. 
-Słucham ?
-Grał w meczu dzisiaj kiedy nagle upadł. Karetka natychmiast zabrała go do szpitala gdzie okazało się, że ma guza na mózgu. Potrzebuję natychmiastowej operacji i potrzebuje podpis pani albo pani ojca. 
Antonella zaczęła płakać do słuchawki. Jej ojciec był na tyle pijany, że nie zrozumiałby powagi sytuacji, więc dziewczyna postanowiła sama zadecydować. 
-Kiedy powinna być operacja ? 
-Jak najszybciej. W najbliższych 24 godzinach. 
-Czy może za moją zgodą ktoś inny podpisać, a ja przylecę jak najszybciej z ojcem ?
-W zasadzie to tak. 
-Dobrze. A ja postaram się przylecieć do Barcelony jak najszybciej. 
Antonella była zapłakana, ale zachowała zimną krew i wszystko szybko ogarnęła. 
-Thiago proszę cię. Wyraź zgodę na tą operację. 
-Mogę ja ? 
-Możesz proszę. I mam jeszcze jedną prośbę. Czy możesz pożyczyć mi pieniądze na lot ? wszystko ci powiem jak przylecę, ale nie mogę teraz nie mam na to siły. 
-No jasne. Zaraz zamówię wam samolot. 
-Dziękuję. 
Antonella opowiedziała wszystko ojcu, który w trybie natychmiastowym wytrzeźwiał i dwie godziny później był już na lotnisku. 
W Barcelonie odebrał ich Thiaho i pojechali od razu do szpitala. Thiago na pewno nie tak chciał poznać ojca jego dziewczyny, ale musiał zrobić to w okolicznościach wręcz tragicznych. W końcu brat Antonelli walczy o życie. 
Kiedy weszli do szpitala siedział Leo z Gerardem na poczekalni. Kiedy Julio, ojciec Antonelli rozmawiał z lekarzem ta wyjaśniła im sytuację, która zaistniała w Acapulco. Wszyscy wręcz złapali się za głowę, ale obiecali pomoc rodzinie Roccuzzo i obiecali, że z nimi nie zginą. 
-Możecie zostać u mnie ile tylko chcecie. -powiedział Thiago
-U mnie też jest miejsce. -powiedział Leo i zaraz to samo powiedział Gerard.
-Najpierw to ja muszę znaleźć gdzieś pracę muszę opłacić operację i pobyt w szpitalu Dawida.
-Pomożemy ci. -odpowiedzieli wszyscy 
-Dziękuję wam. 
W tym momencie Dawid miał bardzo ważną operację. Dawid operowany był ponad 3 godziny. Na poczekalni było straszna nerwówka. Po prawie 4 godzinach wyszedł lekarz. 
-Operacja się .............

________________________________________________
3 komentarze - nowy rozdział

niedziela, 24 marca 2013

Rozdział 9


Antonella przykleiła jeszcze dwa zdjęcia z jej pierwszego meczu w życiu  i zamknęła pamiętnik.
Do Meksyku miała jeszcze kilka godzin. Nie wiedziała co robić, więc próbowała się przespać jednak usiadła koło niej staruszka. Bardzo rozgadana staruszka.
-Na wakacje ? -zapytała
-Nie. Można powiedzieć, że mieszkam w Meksyku, a pani ?
-Piękny kraj. Ja na wakacje jak zawsze od 15 lat.
-Nie znudziło się pani jeszcze to ? przez 15 lat co wakacje Acapulco.
-Oj kochana. Mało wiesz o życiu. Masz chłopaka ?
-Tak.
-A masz dzieci ?
-Nie. Jeszcze nie.
-No właśnie, a mój mąż i moje dzieci są z Meksyku i dla mnie ten kraj nigdy się nie znudzi. Twój chłopak jest skąd ?
-Hiszpanii.
-Hiszpania to dobry kraj, ale moim zdaniem przynosi wiele strat życiowych. Dużo się traci w tym kraju. Moja córka mieszkała w Madrycie miała tam chłopaka, ale umarła razem z dzieckiem w brzuchu.
-Przykro mi, ale mam nadzieję, że mi przyniesie ten kraj szczęście.
-Też mam taką nadzieję, ale pamiętaj o moich słowach. Zawsze. I jeszcze jedno nie daj sie ponieść emocji.
Antonella nie zrozumiała za bardzo przekazu tych słów, ale uśmiechnęła się i odwróciła w stronę okna. Antonella zasnęła i zaledwie 30 minut później obudziła się. Dziwne było to, że nie było już staruszki koło niej. Roccuzzo zaczęła zastanawiać się o co chodziło. Przyszła, powiedziała jej, że Hiszpania to kraj smutku bo tak właśnie zrozumiała to Anto, a później zniknęła. Roccuzzo chciała jeszcze zasnąć, ale nie mogła przestać myśleć o tym wszystkim. Przez resztę drogi myślała o tym wszystkim.
W Acapulco wylądowała o 15 godzinie. Odebrał ją ojciec, który bardzo ucieszył się z widoku córki.
-Moja mała Antonellka. -powiedział i przytulił ją
-Cześć tato.
-Głodna ?
-Strasznie.
-No to jedziemy do świetnej knajpki.
Dojechali po kwadransie.
-Tato jak to się stało w ogóle, że dostałeś tu pracę i jakim cudem znalazłeś tak szybko dom ?
-Właśnie chciałem ci to powiedzieć w oczy. Moi rodzice się odnaleźli. Mieszkają w Portugalii, ale mają tu dom oraz swoją firmę.
-Na prawdę ? kiedy ich poznam.
-Niedługo.
Antonelli nie wystarczała taka odpowiedź, ale musiała się nią zadowolić. Zjedli jakieś przysmaki meksykańskie i pojechali do domu.
Dziewczyna była zachwycona. Nie było to już szare, małe mieszkanko w Polsce z ciemna kuchnią. To mieszkanie jest duże, jasne i przede wszystkim duże. Nie tak duże jak willa Messiego czy Thiago, ale wystarczające dla ich trójki.
Antonella poszła do swojego pokoju i zaczęła rozpakowywać rzeczy kiedy przypomniała sobie, że miała zadzwoń do Thiago.
-No wreszcie. Wiesz jak się martwiłem o ciebie ?
-Przepraszam, ale pojechałam jeszcze z ojcem coś zjeść i czy ja słyszę tam głos Dawida ?
-Tak. Siedzimy razem z Leo jeszcze w restauracji i jemy drugie śniadanie.
-Drugie ? a no tak przecież w Europie dochodzi 12 dopiero.
-Opowiadaj wszystko jak w Acapulco ? jak lot ? i podoba się Meksyk ?
-Lot dobrze. -skłamała po trochu bo ciągle myślała o tym kim była ta staruszka. -A co do Meksyku to w zasadzie jeszcze nie wiem, ale jutro idę zapisać się na uczelnię i może pójdę na plażę. 
-To się cieszę kochanie i czekamy na ciebie. Chcesz porozmawiać z Dawidem ?
-Kocham cię Thiago. Jasne daj go. 
-Siema siostra ! 
-Cześć Dawid. Grzeczny ?
-Jak zawsze !
-A jak treningi ?
-Świetnie i w sobotę będę mógł w końcu zagrać mecz. 
-No i pochwal się z kim ten mecz będzie. -mówił Leo
-No zgadnij Anto ! -powiedział od razu Dawid
-No nie wiem tak się cieszycie, więc młodziki Realu ?
-Taak ! 
-No to trzymam kciuki ! Dobra Dawid bądź grzeczny, a ja zadzwonię jutro na skype. Kocham cię. 
-Ja ciebie też a i Anto pozdrów ojca. 
-Jasne. 
Antonelli było przykro, że nie mogła być na pierwszym tak ważnym meczu brata. W Polsce chodziła na każde jego mecze, ale one nawet nie były zbliżone do tego, który będzie w sobotę. 
Była wczesna jeszcze godzina, a Antonella nie wiedziała co ze sobą robić. Postanowiła pójść do pobliskiej księgarni i kupić sobie jakąś książkę. Ubrała na siebie beżowe spodnie i czarny gorset na leciutki ramiączkach z beżowymi kwiatkami, czarne japonki włosy związała w koka i wyszła. Po drodze wstąpiła jeszcze po kawę i musiała też zapytać dokładnie o drogę do tej księgarni. Widziała ją kiedy jechała z ojcem autem, ale na nogach zawsze idzie się inaczej. 
Weszła do księgarni i to co zobaczyła może zmienić nawet jej całe życie.........

____________________________________________________________________
Wracam do pisania. Będę starała dodawać się codziennie rozdziały, ale nie obiecuję czy będą 
one codziennie przede wszystkim będą rozdziały częściej jeśli wy będziecie je czytali. Czyli jeśli 
strona będzie odwiedzana, będą komentarze lub lajki i komenatarze do linku na stronie "Czy jest w dole czy na szczycie. Barcelona ponad życie" 
+ mam nadzieję, że rozdział powrotny podoba się :)

wtorek, 12 marca 2013

WAŻNE

Cześć. Przepraszam bardzo, ale ostatnio jak sami widzicie nie poświęcam dużo czasu na pisanie opowiadań właściwie to w ogóle. Spowodowane jest to tym, że nie mam za dużo czasu, a jeszcze teraz nie będzie mnie cały weekend i znowu nie będę miała czasu na pisanie. Tak, więc na jakiś czas muszę zawiesić blog. Mam nadzieję, że zrozumiecie, a ja jak najszybciej wrócę do pisania :)

wtorek, 5 marca 2013

Rozdział 8

Na początku chciałam bardzo podziękować Patrycji Wojdyło za miłe podziękowanie na jej blogu, który jest świetny (link) mam nadzieję, że nie urazisz się, że udostępniłam Twoje opowiadanie, ale jest najlepsze ! Dziękuję bo to dzięki Tobie zaczęłam pisać. Chciałam też podziękować mojej przyjaciółce także Patrycji bo w sumie ona zaczęła mnie zachęcać do pisania.
___________________________________________________________________

Chwilę porozmawiała z tatą. Usiadła i zaczęła płakać. Zastanawiała się jak jej życie teraz będzie wyglądało 
Swoim płaczem obudziła Thiago.
-Co się stało. Czemu płaczesz ? -zapytał
-Mój ojciec.
-Co z nim ? -powiedział wystraszonym głosem
-Znalazł sobie nową pracę.
-To chyba dobrze. Czy nie ?
-Dobrze nawet bardzo dobrze.
-A to rozumiem, że to łzy szczęścia.
-Nie.
-To nic już nie rozumiem.
-Przeprowadzam się do Meksyku. Tam ma tą pracę.
Thiago poczuł się strasznie. Zakochał się w Antonelli. Droga do Polski to około 2 tysięcy kilometrów, a do Meksyku ? pewnie pięć razy tyle.
-Będzie dobrze. Dasz radę. -powiedział i pocałował Antonellę
-Thiago proszę cię. Nie próbuj mnie pocieszać.
Antonella ubrała się płacząc i poprosiła żeby Thiago zawiózł ją do Leo gdzie jest jej brat, Dawid. Bała się powiedzieć o tym Dawidowi. Nie przewidziała jeszcze tego co Dawid chciał jej powiedzieć.
Leo grał w fifę z Dawidem, a Sara gotowała obiad.
-Antoooooooo ! -krzyknął radosny Dawid. -Jak ci zaraz coś powiem to się załamiesz ! jestem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie.
-No na prawdę. Gratulacje. -powiedział Leo
-Co ? cieszysz się, że wyjeżdżamy do Meksyku ? tata ci powiedział o wszystkim już ?
-Co jaki Meksyk ? mówiłem o tym, że zaproponowali mi grę w La Masii.
Antonellę jeszcze bardziej podłamał ten fakt. Jej brat mógł spełnić swoje marzenie. Mógł grać w swoim ukochanym klubie. Po minie Leo nie było widać, że się cieszy tak samo jak i Sara.
-Tata znalazł pracę w Meksyku i jutro mamy wracać do Polski, a pojutrze lecimy do Meksyku.
-Co ? ja nie chcę !
-Dawid ja też, ale zrozum. Nie możemy tego utrudniać ojcu.
Leo, Sara i Thiago stali i patrzyli się na przyjaciółkę i jej brata. Było im strasznie przykro tego, że będzie musiała ich opuścić Antonella, a Dawid nie będzie mógł grać w La Masii. To znaczy Anto i tak musiałaby ich opuścić, ale nie tyle tysięcy kilometrów.
-Wiem ! Anto jesteś dorosła możecie z Dawidem zostać u mnie. Dawid będzie chodził do La Masii i do szkoły, a ty zaczniesz studia w Barcelonie. -zaproponował Thiago
-Thiago to miło z twojej strony, ale niewykonalne.
-Dlaczego ? porozmawiaj z tatą chociaż żeby Dawid został.
-Wiesz ile to znaczy dla takiego chłopaka Ma 15 lat dla niego granie w La Masii w tym wieku to szansa na przyszłość. Nawet jeśli nie daj Boże nie w Barcy to po La Masii będzie miał wszędzie otwarte drzwi. To marzenie dla każdego chłopca. Dla niego to może być decydujący moment w jego życiu. Może nawet u mnie być bo i tak mieszkam sam. -powiedział Leo
-Jesteście kochani, ale to .. -nie skończyła, ponieważ zobaczyła jak w oczach Dawida nabrały się łzy. -Zaraz zadzwonię do taty.
Od razu poszła zadzwonić do taty. Rozmawiała z nim ponad godzinę, a reszta siedziała w salonie, a raczej chodzili z miejsca na miejsce. Nie mogli usiedzieć w jednym miejscu. W końcu wyszła Antonella z pokoju. Uśmiechnięta Antonella.
-To kiedy idziesz podpisać te papiery ? -zapytała się Dawida
Chłopak nie myśląc wstał i podbiegł do siostry przytulając ją z całej siły.
-Kocham cię Antonella ! -krzyczał -Mam najlepszą siostrę na świecie.
-Jest jakiś internat w La Masii czy coś ? -zapytała Thiago i Leo
-Po co ci internat ? przecież on u mnie zostaje. -powiedział Leo
-Do mnie jedzie z tobą się zanudzi Leo. -powiedział Thiago
-Chłopaki to miłe z waszej strony, ale nie mogę was obciążać. Nawet nie mam żeby się dołożyć do życia Dawida, a przecież będzie się kąpał, korzystał z prądu, jadł, a tak to pewnie za stypendium będzie mógł sie zatrzymać w Masii. -wyjaśniła Antonella
-Przestań ! głupia jesteś ? Zostaje u mnie i tyle. Ma bliżej na treningi i nie daleko jest fajna szkoła. -powiedział Leo
-Jesteście kochani. Nie wiem jak wam dziękować. -powiedziała i przytuliła się do przyjaciół.
-Tylko Anto jak chcesz jechać jutro do Polski to musimy jeszcze dzisiaj zapisać Dawida do szkoły bo będzie pewnie potrzebny twój podpis jako rodziny.
Antonella naturalnie się zgodziła i 30 minut później byli w szkole. To gimnazjum, szkoła zapiera wdech w piersiach. Jest olbrzymia i szklana. Szkoła marzenie można tak powiedzieć.
Dyrekcja nie miała żadnych przeciwwskazań na przyjęcie brata Anto i 3 września ma przyjść na rozpoczęcie. Zadzwonili do szkoły w Polsce i go wymeldowali z tamtejszego gimnazjum oraz do siedziby FC Barcelony w końcu ma grać tam w młodzikach.
Antonella spędziła ten dzień z bratem. Chciała go wykorzystać najlepiej jak potrafi, ponieważ szybko nie będzie miała takiej okazji. Spędziła miło dzień z bratem, a później miło, ale w innym sensie noc z Thiago.
Rano pojechała jeszcze pożegnać się z bratem.
-Pamiętaj jak tylko będzie coś się działo. Będziesz chciał zobaczyć tatę albo mnie. Będziesz chciał przyjechać do nas do Meksyku. Będziesz miał problem. Dzwoń. Nie ważne czy będzie 15 godzina czy 2 w nocy. Mam nadzieję, że zostajesz w dobrych rękach. Kocham cię. -powiedziała na pożegnanie Anto
Brat ją tylko przytulił i powiedział, że on także ją bardzo kocha.
-Leo dziękuję ci za wszystko. To dzięki tobie się zmieniłam. Tamtego wieczoru na plaży poczułam, że wszystko jest możliwe. Dzięki tobie Dawid ma szansę być kimś więcej w życiu niż ja czy moja rodzina. To dzięki tobie poznałam Thiago. Pożegnaj ode mnie chłopaków i przeproś ich, że się nie pożegnałam.
-Spokojnie. Jeszcze do nas wrócisz. Szybciej niż sobie ty wyobrażamy. -popatrzył na Thiago
Antonella przytuliła jeszcze raz wszystkich i wsiadła do samochodu z Thiago. Przez całą drogę nie odezwała się ani jednym słowem. Kiedy czekała już na odprawę zaczęła płakać jak małe dziecko i przytulać to Thiago. Ostatni pocałunek, ostatnie przytulenie i lot do Meksyku.
-Masz do mnie zadzwonić jak tylko dojedziesz. Nie martw się o Dawida zajmiemy się z Leo i innymi nim. Będzie jeszcze lepszym piłkarzem niż Leo.
-Nie wątpię w to.
-Kocham cię Antonella. -powiedział do oddalającej się Antonelli
Dziewczyna powiedziała to samo i puściła buziaka. Całej sytuacji jak zawsze oczywiście przyglądali się paparazzi, którzy mieli już świetne zdjęcia na jutrzejsze gazety.
Antonella leciała bardzo długo do Meksyku. Po kilku godzinach postanowiła napisać coś w pamiętniku.
Płakała i pisała. Łzy miała grube niczym groch.
Kartka z pamiętnika Antonelli : 
"Drogi pamiętniczku. Dawno nie pisałam w tobie, ale teraz mam dużo czasu i dużo do opisania. Moje życie uległo niesamowitej przemianie. Ludzi, których znałam tylko z telewizji, a to nawet nie bardziej z plakatów Dawida w pokoju są moimi przyjaciółmi, a jeden kimś więcej nawet. Natomiast ludzie, którzy byli ze mną całe życie są teraz daleko ode mnie. Nawet nie wiem co się z nimi dzieje i jak spędzili swoje wakacje marzeń. Właśnie jeśli o wakacje marzeń. Przez cały rok pisałam o tym, że wybieram się na wakacje marzeń. Nie wyszły do końca, ale nie stop, cofnij. Wyszły i to bardzo wyszły. Miałam je spędzić na Ibizie z "przyjaciółmi" z Polski, a spędziłam je w Barcelonie z jeszcze lepszymi ludźmi.  Mój brat ma szansę zostać profesjonalnym piłkarzem w przyszłości. Spełniłam także marzenie i poszłam na niesamowity mecz Barcelony. Dziękuję ci mamo. Wiem, że nade mną czuwasz i kocham cię bardzo Thiago" 
Antonella przykleiła jeszcze dwa zdjęcia z jej pierwszego meczu w życiu  i zamknęła pamiętnik. 


___________________________________________________________________
Wiem, że nie jest dobry, ale pisałam go dzisiaj trochę na lekcji, a resztę kończyłam w domu 
bo chciałam bardzo go dodać dzisiaj, a słabo z czasem bo nauka.  + wiem, że przy zapisaniu
się do szkoły w innym kraju to nie takie szybkie i łatwe, ale akurat to nie był ważny wątek, więc
nie chciałam tego ciągnąć. 

niedziela, 3 marca 2013

Rozdział 7

Leo zakrył twarz dłońmi. "Jak to możliwe? jak jak do jasnej cholery to jest możliwe?" zastanawiał się. Przecież oni ledwo się do siebie zbliżyli. Leo był lekko załamany. Nikt z jego towarzystwa nie wiedział o co chodzi. Leo wybiegł za Mariną, a Anto w tym momencie spojrzała w kopertę. Było w niej zdjęcie z USG
 i potwierdzenie ciąży Mariny. 4 tydzień prawie już piąty.
-Czekaj ! -krzyknął Leo
-Czego chcesz ? -rzuciła obojętnie
-Czego chce ? przyszłaś na imprezę urodzinową Thiago podszywając się za jego kuzynkę, zaciągłaś mnie do łóżka. -nie zdążył skonczyć Messi
-Zaciągnęłam ? sam tego chciałeś !
-Dobrze. Poszliśmy do łóżka i nagle znikłaś, a teraz po miesiącu przychodzisz i mówisz mi, że jesteś ze mną w ciąży.
-A co miałam ci napisać sms'a ?
-Nie. Ale nawet nie mam pewności, że to moje dziecko.
-Jasne. Po co miałabym cię kłamać ?
Leo pomyślał, że miałaby powody żeby wciągnąć go w ciążę, ale zostawił to dla siebie i nic nie odpowiedział.
-Okej. Pomogę ci w tej ciąży, ale jutro spotkamy się u prawnika i jeśli okaże się, że dziecko nie jest moje bo jak tylko się urodzi zrobimy testy DNA masz zniknąć z mojego życia i oddać pieniądze. -tak na prawdę Leo nie zależało na tych pieniądzach, ale z drugiej strony dlaczego miałby utrzymywać kogoś obcego kto prawdopodobnie wkręca, że jest z nim w ciąży.
-Dobrze.
Leo wrócił do restauracji zabrał swoje rzeczy i wyszedł. Poszła za nim Sara.
-Leo co się stało ? -zapytała w samochodzie
-Będę prawdopodobnie ojcem.
Dla Sary był to szok, ale nie miała zamiaru zostawić go dla tego. To normalne, że może być taki scenariusz bo przecież miał partnerki przed Sarą.
-To jest pewne ? mówiłeś, że ledwo coś zaszło między wami.
-Bo to prawda. Zaraz po urodzeniu dziecka zrobię testy, ale najpierw muszę przeżyć 9 miesięcy.
-Dasz radę. Możesz zawsze na mnie liczyć.
W tym samym czasie Antonella jechała na noc do Thiago. Bardzo się zaprzyjaźnili, a nawet można powiedzieć, że coś więcej niż przyjaźń.
-Myślisz, że ta cała Marina wkręca Leo ? -zapytała Anto
-Ciężko powiedzieć. Jednak coś zaszło. Poszli ze sobą łóżka, więc bardzo możliwe to jest.
-Kurcze mam jednak nadzieję, że nie.
Kilka minut później Thiago udostępnił dla Antonelli pokój gościnny, a on sam poszedł do swojego.
Rano Antonella wstała pierwsza i zeszła na dół.
-Thiago ? jesteś ? -krzeczała
-Na tarasie ! -odkrzyknął
Atonella weszła na taras i czuł się jak w jakiejś bajce. Dobrej bajce. Thiago ma dom położony praktycznie na plaży, a taras jest już naprawdę na plaży, piękna pogoda około 25 stopni po 8 godzinie. Na stole różne potrawy tylko z owoców czy warzyw.
Zjedli wspólnie śniadanie i pojechali spotkać się z Leo i Sarą, Andesem i Anną. Mieli dzisiaj wolny dzień, więc postanowili spędzić ten dzień wspólnie.
-Anto chciałem wziąć Dawida, ale powiedział, że on ma kolegów i nie będzie z nami chodził. -powiedział Leo witając się z Antonellą
-Haha nie ma sprawy to Dawid mogłam to przewidzieć.
Spędzili wszyscy wspólnie miłe popołudnie. Leo także odciągnął się od tego co wydarzyło się wczoraj wieczorem. Chodzili po plaży w Barcelonie, a później zjedli wspólny obiad w restauracji przy plaży. Później poszli pochodzić po jakimś parku i tam zatrzymali się w małej, ale przytulnej restauracji napić się czegoś.
-Wiemy, że to nie odpowiedni czas na to żeby to powiedzieć. -powiedział Iniesta i popatrzył na Leo
-Ale musimy wam to powiedzieć. Spodziewamy się dziecka z Andresem. -dokończyła Anna
Wszyscy bardzo się ucieszyli i pogratulowali swoim przyjaciołom.
-Który tydzień ? -zapytała Sara
-Trzeci miesiąc. -odpowiedzieli wspólnie.
-Już ? -zapytała zdziwiona Anto
-Tak.
Antonella znowu wróciła tego wieczoru do Thiago, a Sara pojechała do Leo.
Siedzieli wspólnie i oglądali jakiś nudny film kiedy Alcantara lekko przybliżył się Antonelli. Dziewczyna lekko się poruszyła. Thiago przybliżył do siebie dziewczynę i ją pocałował. Roccuzzo się bała, ale nie chciała tego kończyć. Wtedy poczuła, że Thiago ściąga z niej koszulkę. Resztę przenieśli już do sypialni Thiago gdzie spędzili cudowną noc.
Rano Antonelle obudził telefon od ojca.
Chwilę porozmawiała z tatą. Usiadła i zaczęła płakać. Zastanawiała się jak jej życie teraz będzie wyglądało.

________________________________________________________________________
Przepraszam Was, że ostatnio te rozdziały raz były raz nie, ale mam teraz w sumie nawał nauki, więc
następny też nie wiem kiedy się pojawi. Na pewno nie jutro, ale spróbuję dodać we wtorek.