piątek, 14 czerwca 2013

Rozdział 14


-Co tam się stało ? –krzyknął ktoś
-Autobus tej samej linii, który wyjechał 10 minut przed nami miał wypadek i nie wygląda to dobrze.
Antonella głośno odetchnęła. Nie mogła w to uwierzyć. Można powiedzieć, że otarła się o śmierć.
Dziewczyna była w wielkim szoku. Jest bardzo wierzącą osobą, dlatego też od razu podziękowała Bogu za to, że ochronił ją przed tym. 
Kilka chwil później na miejsce przyjechała policja i pokierowali również ruchem. Antonella zadzwoniła do dyrektora przedszkola, że spóźni się. Opowiedziała co się zdarzyło i mężczyzna nie miał żadnego problemu z tym. Obiecał jej, że będzie czekał. 
Po półtorej godzinie Anto w końcu dojechała. Było jej tak gorąco przez poprzednie wydarzenia, że wchodząc do budynku zdjęła marynarkę. 
Budynek był bardzo zadbany i był w idealnym miejscu na przedszkole. Na zewnątrz był wielki plac zabaw, na którym bawiły się dzieci, a cały plac otaczała łąka. Ponoć kawałek dalej było bardzo ładne jeziorko jeszcze. 
-Dzień dobry, szukam gabinetu dyrektora. Może mi pani powiedzieć gdzie się znajduje ? 
-Witam. Pierwsze piętro po lewej pierwsze drzwi od schodów. Zapewne są jak zawsze otwarte. 
-Super, dziękuję bardzo. 
Roccuzzo poszła tak jak jej powiedziano. Przywitała się z dyrektorem i zaczęła rozmowę. 
W tym samym czasie Barca miała trening. Dzisiaj o 20:45 ma odbyć się pierwszy mecz w Lidze Mistrzów, a Barca podejmie na własnym boisku Arsenal. 
Kilka godzin później. 
Antonella przebrała się w wygodne jeansy i białą bokserkę, a włosy związała w koka. Na Camp Nou pojechała taksówkę, więc po 20 minut drogi była na miejscu. 
Pod stadionem spotkała się z Shaki. 
-Anto ! mów, masz tą pracę czy nie ? 
-Zaczynam za 2 tygodnie. -uśmiechnęła się -Dziękuję ci jeszcze raz. 
-Przestań. Nie masz za co dziękować. -odpowiedziała i przytuliła przyjaciółkę. -Dobra chodź, bo się spóźnimy na mecz. 
Przyjaciółki zasiadły w loży dla rodzin. Przez pierwsze 15 minut meczu Arsenal nie był ani razu przy piłce, niestety później kiedy w końcu zdobyli futbolówkę od razu to wykorzystali i strzelili bramkę, która dała im prowadzenie w tym meczu i tak zostało aż o 85 minuty kiedy to Thiago sprytnie podał piłkę Leo, a ten umieścił ją w bramce. Cały stadion popadł w furię i wszyscy cieszyliby się jakby była to bramka w finale Ligi Mistrzów, a to dopiero pierwszy mecz. 
Po meczu wszyscy udali się do restauracji. To znaczy Leo, Gerard z Shakirą, Thiago z Anto oraz również Cesc z Daniellą, który przyjechał do Barcelony. 
-Dobra nie bójcie się na rewanżu u nas skopiemy wam tyłki. -zaśmiał się Cesc
-Ty i to twoje poczucie humoru. -odpowiedział mu Gerard
Wszyscy spędzili bardzo miło czas i każdy rozjechał się do swoich domów. 
Następnego dnia Thiago jadąc na trening odwiózł Anto do szpitala, w którym jest jej brat.
-Cześć Dawid, jak tam się czujesz ?
-Dobrze. Lekarze mówią, że za kilka miesięcy będę mógł wrócić do piłki.
-Naprawdę ? nawet nie wiesz jak się cieszę !
-A Antonellla.
-Tak ?
-Tata zostawił jakiś list do ciebie.
-Do mnie ? gdzie on w ogóle jest ?
-Wyjechał. Przeczytaj tam jest wyjaśnienie z tego co mówił.
-Jak to wyjechał ? gdzie ? daj ten list !
Dziewczyna zeszła na dół na stołówkę zamówiła kawę i wyjęła list z koperty.
„Córeczko bardzo cię kocham i dobrze o tym wiesz tak jak i twój brat, że kocham jego, ale to nie moje życie. Ja nie mogę tu żyć. Dla was Barcelona to idealne miejsce. Macie tu przyjaciół, ty się zakochałaś i nie chcę wam tego zabierać dlatego postanowiłem wyjechać. Przeze mnie mieliście w życiu same problemy. Proszę nie szukajcie mnie, bo nie wracam do Polski ale nie zostaje także w Hiszpanii. Kocham was. Tata.”
Antonella czytają ten krótki list siedziała zapłakana. Jak on mógł ich zostawić ? teraz ?
Od razu wyciągnęła telefon, ale to na nic, ponieważ nie odbierał.
-Dlaczego płaczesz, coś z Dawidem ? –zapytał Thiago, który przyjechał do szpitala
-Mój tata stwierdził, że psuł nam życie i wyjechał. Nie wiadomo gdzie.
-Znajdziemy go. Zgłosimy na policję jego zaginięcie. Nie płacz kochanie, znajdziemy go.

………..

poniedziałek, 27 maja 2013

Rozdział 13

W tym samym czasie chłopacy skorzystali z okazji i zapytali również Leo o Marinę.
-Leo mów co załatwiłeś ! –powiedział Thiago
…..
Leo napił się jeszcze wina, przełknął głośno ślinę i zaczął mówić. 
-Nic. Co mogę załatwić bez jakiś testów ? Spisaliśmy umowę, że ja będę jej wysyłał 300 euro miesięcznie teraz na lekarzy, a jak tylko dziecko się urodzi zrobimy testy. 
-Czyli dalej brnie w to, że jest to twoje dziecko ? -zapytał Thiago
-No tak i skończy się chyba na tym, że to będzie moje dziecko, bo przecież po co miałaby się pchać w to wszystko. 
-Dla kasy. -powiedział Gerard połykając kawałek mięsa
-Nie wiem muszę czekać jeszcze. Dziecko urodzi się w marcu i się dowiem. 
-Jest początek września. 
-Wiem. Nie musisz mi przypominać. 
Chwilkę później doszła również Shaki z Anto. 
-Antonella właśnie mam dla ciebie pracę. -powiedziała Shakira 
-Serio ? jaką ?
-Zawsze chciałaś być psychologiem i mój kolega jest dyrektorem w przedszkolu miejskim 20 kilometrów pod Barceloną, a że potrzebuje kogoś to z miłą chęcią ciebie weźmie. 
-Ale przecież ja nawet nie skończyłam studiów. 
-Ale możesz je robić i być jakby na praktykach. Masz być tam jutro o 13. 
-Jeju dziękuję ci ! -odparła Antonella i rzuciła się przyjaciółce na szyję 
-Nie ma sprawy. 
Przyjaciele posiedzieli chwilkę jeszcze w restauracji zjedli desery i każdy pojechał w swoją stronę. 
Antonella po powrocie od razu poszła się wykąpać, a Thiago wyciągnął dobre wino i nalał do kieliszków. Wspólnie wypili wino wspominając kilka chwil spędzonych już razem. Były te szczęśliwe jaki i te smutne. Był śmiech ale były również łzy. Po kilku kieliszkach oraz 3 przegadanych godzinach Thiago zaczął całować bardzo namiętnie dziewczynę. Całował ją coraz bardziej czule, po szyi aż w końcu doszedł do dekoltu. Dziewczyna wsunęła mu swoje ręce pod koszulkę i dotykała nimi jego brzucha. Po małej zabawie ze sobą, oddali się sobie.
Rano kiedy Antonella wstała Thiago już nie było. Kobieta zeszła na dół gdzie zaparzyła sobie kawę i przyrządziła ser. W Barcelonie wrzesień jest piękny a pogoda przypisuje, więc nawet nie przebierała się z koszulki Thiago, którą założyła wczoraj po stosunku i wyszła w niej zjeść śniadanie na ogrodzie. Czuła jeszcze zapach świeżej trawy i słyszała jak ćwierkają ptaki. Kończąc śniadanie dostała sma’a od dawnej przyjaciółki „Cześć, fajnie jakbyś czasami przypomniała sobie o swoich znajomych z Polski. Kamila.” Antonella zaczęła zastanawiać się o co jej chodzi ostatnio kompletnie nie pisała, nie odzywała się, a poza tym to ona Kamila, Michał i Kacper zaczęli wtedy w tym hotelu kłótnię. To oni Antonelli dali do zrozumienia, że jest nic warta. Prawdziwi przyjaciele tak nie robią. Wtedy Anto zauważyła jaki dzisiaj jest dzień, 7 września. Dwa miesiące temu poznała Leo. Wtedy siedziała jak co roku 7 lipca i płakała za mamą, która zmarła przy porodzie jej brata.
„2 miesiące. Co to jest ? to zaledwie 62 dni, a tyle w moim życiu się zmieniło. Wszystko się w nim zmieniło.” –pomyślała.
Wtedy też oprzytomniała i zauważyła dlaczego mogła Kamila napisać. Wtedy ostatni raz normalnie rozmawiały. Może jednak Kamila żałuje tego co zrobiła, a raczej co powiedziała.
Roccuzzo nie miała jednak czasu na rozmyślanie nad tym. Była już 11:25 godzina, a przecież o 13 ma spotkanie w przedszkolu o pracę.
Pobiegła szybko na górę wykąpała się i włożyła na siebie jeansy, białą polówkę, marynarkę niebieską i niebieskie szpilki. Włosy związała w wysokiego kucyka przez co wyglądała młodo ale elegancko.
Miała jechać autobusem i jak na złość zapomniała portfela i musiała się wrócić do domu.
„No super, 12:30 na pewno się spóźnię.” –powiedziała sama do siebie zamykając drzwi od domu.
Tak też było, Antonella biegła na autobus, który jednak jej uciekł.
Pojechała autobusem 10 minut później kiedy w połowie drogi stanęli w wielkim korku. Antonella była strasznie wściekła, że będą jeszcze teraz stać w tym korku. Dawno byłaby na miejscu gdyby zdążyła na autobus.
-Co tam się stało ? –krzyknął ktoś
-Autobus tej samej linii, który wyjechał 10 minut przed nami miał wypadek i nie wygląda to dobrze.

Antonella głośno odetchnęła. Nie mogła w to uwierzyć. Można powiedzieć, że otarła się o śmierć.

___________________________________________________________
Wiem, że jest to zły rozdział, ale pisałam go pakując się. Wyjeżdżam jutro 
do Polski, więc następny dodam najszybciej za tydzień w czwartek.  

poniedziałek, 20 maja 2013

Rozdział 12


-Thiago, ale jest jeszcze jedno.
Spóźnia mi się miesiączka prawie miesiąc, a zawsze miałam regularne. 
...........................
Thiago był zaszokowany tym co usłyszał. Popatrzył na Antonellę i mocno ją przytulił. 
-Nie płacz kochanie. Będzie dobrze. 
Oczywiście Antonella nie przestawała płakać i wciąż łkała. 
-Shaki może zostać u ciebie dzisiaj ? -zapytał Thiago. -My mamy mecz i długo mnie nie będzie, a wiem, że z tobą będzie bezpieczna. 
-No jasne. Po co pytasz ?
Thiago pożegnał się z Shakirą i razem z Pique pojechali na Camp Nou gdzie miał odbyć się mecz z Valencią.
Shakira przyrządziła jakąś kolację aby mogła zjeść z Anto jednak ta nie miała ochoty. W jakimś sensie przyjaciółka ją zrozumiała, ale piosenkarka chciała jak najlepiej dla Antonelli.
Równo o 21 godzinie Duma Katalonii wybiegła na boisko Camp Nou. Gospodarze do przerwy przegrywali 1:0. Nikt nie mógł skupić się na grze, a chyba najbardziej Thiago, który został zmieniony w przerwie i wszedł za niego Sergio. Ostatecznie mecz skończył się 2:1 dla Barcy, a dwie bramki strzelił niezawodny Leo Messi.
Następnego dnia chwilkę po 9 rano do domu Shakiry i Pique przyjechał Thiago po swoją ukochaną.
-Jak ona się czuje ? –zapytał
-No wiesz. Na pewno nie jest w idealnym stanie, ale nie jest najgorzej. –mówił Gerard
Thiago po wejściu do domu przyjaciół od razu poszedł do sypialni, w której leżała Antonella. Dziewczyna jeszcze spała, więc Alcantara mocno się do niej przytulił i odgarniając włosy z jej twarzy pocałował ją w czoło po czym kobieta się przebudziła. Lekko się uśmiechnęła kiedy zobaczyła chłopaka, ale pochwali cały uśmiech zszedł z jej twarzy kiedy sobie o wszystkim przypomniała.
-Mogę zobaczyć się dzisiaj z Dawidem ? –zapytała
-Myślę, że tak. Możemy pojechać do szpitala.
Antonella nie czekała oczywiście ani sekundki. Wstała z łóżka, poszła do toalety gdzie szybko przemyła się i ubrała wczorajsze ubrania.
-Możemy iść. –powiedziała
-Hej, jak się czujesz ? –pytała Shakira smarując kanapki masłem.
-Dobrze.
-Nie zjecie z nami ? –zapytał zdziwiony Gerard
-Nie. Jedziemy do szpitala, Anto chce zobaczyć się z bratem.
Thiago nie chciał poruszyć tego tematu, ale wiedział, że musi. Nie jest to łatwe, ale w końcu zaczął i przerwał ciszę, która panowała przez połowę drogi.
-Antonella czy to dziecko to znaczy jeśli okaże się, że jesteś w ciąży to to dziecko będzie moje ?
-Oczywiście, że tak. Wstydzę się tego co robiłam przez ostatnie dwa tygodnie, ale ja tylko siedziałam z tymi facetami w barach i podawałam im drinki. Nigdy nawet się z nimi nie pocałowałam. Nigdy.
Można było zauważyć, że Thiago kamień z serca spadł. Położył rękę na kolanie Anto i uśmiechnął się do niej.
-Będzie dobrze. –powiedział i się uśmiechnął, a Antonella odpowiedziała mu również uśmiechem.
Po 30 minutach byli w szpitalu, w którym leżał brat Antonelli, Dawid. Dziewczyna kupiła mu w sklepie obok kilka owoców, sok i jakieś gazety.
-Dobra idź do niego, a ja zostanę tu i zaraz dojdę. –powiedział Thiago, który był otoczony fanami, którzy chcieli zrobić sobie zdjęcie z piłkarzem Barcy.
-Przepraszam, w której Sali leży Dawid Rocuzzo ? –zapytała Antonella w recepcji
-A pani kim jest ?
-Jego siostrą.
Pielęgniarka sprawdziła i odpowiedziała Anto.
Antonella wbiegła schodami żeby było szybciej i weszła do pokoju, w którym leżał Dawid.
-Jak się czujesz braciszku ?
-Dobrze. Zaczynam od jutro rehabilitacje i lekarze mówią, że jak będzie wszystko dobrze to za rok wrócę do grania w piłkę.
Antonelli w tym momencie do oczu napłynęły łzy szczęścia jednak po chwili zaczęła zastanawiać się kto zapłacił za te rehabilitacje, przecież ona jeszcze nie zebrała takiej sumy pieniędzy, bo nie było to 5 tysięcy euro, a jeszcze za prywatny szpital i operacje.
-Mam dla ciebie gazety, owoce i soki.
-Dzięki. Anto
-Tak ?
-Stęskniłem się za tobą.
-Ja za tobą też. –powiedziała i przytuliła mocno brata
-Oo jak słodko ! –krzyknął Leo
-Haha. –zaśmiał się Dawid
Po chwili wszedł jeszcze Thiago z Gerardem.
-Dawid lekarz mówił, że zaraz przyjdzie i jeszcze dzisiaj zabierze cię na rehabilitacje. –powiedział Thiago i tak też było 5 minut później przyszedł lekarz i zabrał Dawida.
-Jakim cudem on zaczyna od dzisiaj te rehabilitacje ? –zapytała Anto siadając na fotel
-A wiesz od czego są przyjaciele ? –zapytał Leo
-Nie. Powiedzcie, że nie zapłaciliście tego.
-Każdy się złożył ja, Leo i Gerard i dzięki temu Dawid będzie mógł wrócić szybko do tego co kocha czyli do piłki.
-Przecież ja wam nigdy nie oddam takich pieniędzy.
-Nie musisz oddawać pieniędzy. Najważniejsze, że jesteś z nami, że Dawid będzie mógł grać w piłkę i wszyscy od razu jesteśmy szczęśliwi. –powiedział i przytulił Antonellę Thiago.
Antonelle bardzo ucieszyły te słowa, ale jest typem człowieka, że chce wszystko zrobić sama.
-Oddam wam te pieniądze. Nie wiem kiedy i jak, ale obiecuję, że je oddam.
-Przestań, dobra  ? –powiedział Pique
-Dobra wiecie fajnie się z wami siedzi, ale muszę jechać na spotkanie z Mariną.
-No właśnie ! zapomniałam się zapytać. Jak w końcu to się wyjaśniło ?
-Dzisiaj jadę na spotkanie z nią i moim prawnikiem to dopiero wtedy ci wszystko powiem.
-To co tam gdzie zawsze kolacja ? –zapytał Thiago
-No możemy spotkać się wszyscy, ale to jakoś o 20. –odpowiedział Leo i wyszedł
Reszta oczywiście się zgodziła.
-Thiago pojedziemy teraz do apteki i do domu ?
Thiago nie musiał pytać o co chodzi Antonelli, bo doskonale wiedział i się zgodził.
Kilka godzin później.
Była równo 20 godzina kiedy Gerard z Shakirą, Thiago z Anto i Leo zjechali się do ulubionej restauracji na kolację. Zamówili dla siebie coś do zjedzenia.
Chwilkę wcześniej jednak Shakira wyciągnęła Antonelle na zewnątrz.  Nie chciała pytać się o test ciążowy przy wszystkich, więc pod pretekstem przewietrzenia się wyszły.
-I co robiłaś ?
-Tak i na szczęście okazał się negatywny.
Shakira bardzo się ucieszyła i przytuliła z całej siły przyjaciółkę.
-Shaki jeszcze jedno.
-No ?
-Dziękuję.
-Za co ?
-Za wszystko, że mnie wspierasz.
-Daj spokój. Przyjaciele sobie pomagają.
W tym samym czasie chłopacy skorzystali z okazji i zapytali również Leo o Marinę.
-Leo mów co załatwiłeś ! –powiedział Thiago
…..
______________________________________________________________________
Wróciłam do pisania. Brakowało mi tego, a jeszcze kiedy przeczytałam komentarze gdzie dość
sporo osób prosiło mnie do pisania miałam łzy w oczach i miałam już od jakiś 2 tygodni
plan do powrotu, ale dopiero wczoraj zrozumiałam, że czas wrócić kiedy zobaczyłam wszystkich piłkarzy Barcy uśmiechniętych z dziećmi i partnerkami.
Rozdziały będą dodawane raz w tygodniu w piątki. Proszę zostawcie swoje komentarze tu albo na stronie „Czy jest w dole, czy na szczycie. Barcelona ponad życie” lub „Piszczu nasz mistrzu” z góry dziękuję J

piątek, 29 marca 2013

Rozdział 11

-Operacja się ............. powiodła. -powiedział lekarz
Wszystkim spadł kamień z serca. 
-Rodzinę lub opiekunów Dawida zapraszam do siebie. -powiedział chwilkę później
Antonella razem z ojcem poszła za lekarzem do gabinetu. Doktor wyjaśnił im jak to się stało, dlaczego, co usunęli podczas operacji i czy życie Dawida może się zmienić przez tą operację. Na pewno nie wróci szybko do piłki to znaczy jeśli będzie chodził na rehabilitacje ma szansę wrócić do tego co kocha po dwóch latach. Ostatnia wiadomość była jednak najgorsza. Kiedy lekarz powiedział cenę reahbilitacji  Antonelli i Julio stanęło prawie serce na pewno zabrakło im powietrza. 
Zastanawiali się skąd oni wezmą tak wielką sumę. Antonella obiecała ojcu, że znajdzie jak najszybciej jakąś pracę. Będzie nawet sprzątała ulice aby tylko wszystko wróciło do normy. Julio także obiecał, że znajdzie pracę i obojętnie co to będzie.
-Kochanie jedź do Thiago. Ja zostanę z Dawidem. -mówił ojciec po godzinie 23. 

-Nie. Zostanę z tobą. 
-Jedź na prawdę. Nie spałaś od ponad 20 godzin. 
-Nieważne. Dawid jest teraz najważniejszy. 
-Anto, chodź. Na prawdę. -powiedział Thiago
Antonella po namowach ojca i Thiago w końcu się zgodziła.
Zasypiała przytulona do chłopaka. On masował jej ciało delikatnie i szeptał jej do ucha, że bardzo ją kocha, ale ona cały czas myślała jak zdobyć pieniądze na rehabilitacje. Wiedziała, że gdyby powiedziała Thiago on od razu pokryłby wszystkie koszty, ale nie chciała tego robić. Chciała zarobić sama te pieniądze. Zawsze sobie radzili w trójkę i teraz też tak miało być. 
2 tygodnie później. 
Dawid wciąż był w śpiączce, ale na dniach mieli go wybudzać. Jego ojciec znalazł pracę. Nie jest to nie wiadomo co, ale zarabia pieniądze, które są bardzo ważne. Wypakowuje towar z sklepie meblowym. 
Antonella również zaczęła pracę, ale nikomu nie chciała powiedzieć co to za praca. Powiedziała, że w swoim czasie się dowiedzą, ale puki co wolała to zostawić dla siebie. Przynosiła codziennie pieniądze i to nie byle jakie pieniądze. 
Antonella pewnego dnia wróciła bardzo późno w nocy zapłakana. Usiadła na narożniku w salonie i zakryła twarz i cały czas płakała. 
Siedziała tak tam całą noc. Wybiła godzina 7 i od razu zadzwoniła do Shakiry. 
-Shaki, mogę wpaść do ciebie ?
-No jasne. Nie ma sprawy. 
30 minut później pod domem Gerarda i Shakiry stała dalej zapłakana Antonella. 
-ej co się stało ? dlaczego płaczesz ? -zapytała od razu zatroskana Shakira
-Zrobiłam straszną rzecz. 
-Jezu ! mów ! 
Antonella na wspomnienie tego zaczęła jeszcze bardziej płakać.
-Co jest ? coś z Dawidem ? -zapytał Gerard
-Nie. Z Dawidem okej, ale muszę wam się do czegoś przyznać. Zaczęłam z tatą tak harować bo potrzebujemy pieniądze na rehabilitacje Dawida i tata znalazł szybko dobrą pracę, ale ja miałam problem nie chcieli mnie nawet do sprzątania i ... 
-Nie zrobiłaś tego prawda ? -przerwał jej Gerard. 
-O co chodzi ? -zapytała zdziwiona Shakira
-Przez jakiś czas tylko nosiłam drinki i siedziałam tylko z różnymi bogaczami, ale wczoraj poszłam z jednym do łóżka to znaczy nie doszło praktycznie do niczego, ale brzydzę się sama siebie. 
-Dlaczego nie powiedziałaś nam, że potrzebujesz pieniędzy ? -zapytał Gerard
-Nie chciałam. Całe życie sobie radziłam sama i teraz też chciałam sobie sama poradzić i zaciskałam jakąś zęby i szło powoli, ale najgorsze było kiedy łapali mnie za pośladki czy po prostu dotykali, a później wracałam do domu i spałam z Thiago, który nic nie wiedział. 
-A wczoraj poszłaś z tym facetem do łóżka ? -zapytała Shakira
-Prawie. To znaczy byliśmy już nadzy, ale uciekłam. Nie mogła. Nie mogę dużej oszukiwać go, ale nie wiem jak ja mam mu to powiedzieć. Przecież on mnie znienawidzi, a wiecie co jest najgorsze ? że spóźnia mi się miesiączka już trzy tygodnie. Boże dlaczego w jeden miesiąc całe życie może się zawalić ? 
Gerard zadzwonił do Thiago aby ten przyjechał, a Shakira siedziała z Antonellą i próbowała ją pocieszać, ale Antonelli wlatywało to z jednej strony i z drugiej wylatywało. 
-Stary przyjedź bo mamy problem. Antonella siedzi cała zapłakana. -powiedział Pique.
Thiago był po 20 minutach u przyjaciół. Poszedł do sypialni gdzie leżała zapłakana Antonella, a obok siedziała Shakira. 
-Kochanie, co się stało ? -zapytał i w tym momencie Shakira opuściła pomieszczenie. 
Antonella przytuliła się mocno do ukochanego i wszystko mu wyjaśniła. Mówiąc to nie popatrzyła ani raz w jego oczy. Wstydziła się.
Po wysłuchaniu tego wszystkiego Thiago poszedł do okna i patrzył się przez nie chyba 5 minut, a przy tym milczał. W końcu odwrócił się i popatrzył na dziewczynę. W jego piękne brązowe oczy napłynęły łzy. 
-Przepraszam. -powiedział 
-Thiago za co ty mnie przepraszasz ? to ja cię zdradziłam. 
-Nie zdradziłaś mnie, a nawet jeśli to wszystko to moja wina. Mogłem się domyślić, że potrzebujesz pieniądze na rehabilitację brata albo mogłem się domyślić jak pracujesz. Wracałaś późno w nocy, przynosiłaś ze sobą nie małe pieniądze, ale nie wydawałaś ich na siebie, a podczas seksu byłaś jakby niedostępna. 
-Thiago, ale jest jeszcze jedno.
-Spóźnia mi się miesiączka prawie miesiąc, a zawsze miała regularne. 
...........................

_______________________________________________________________
Nie wiem czy wam się podoba, ale nie miałam pomysłu. Jeśli za takie
rehabilitacje się nie płaci to przepraszam, ale nie znam się i jeśli nie spodobało
wam się w jaki sposób Antonella zarabiała te pieniądze to również przepraszam, ale 
pomyślałam, że dzięki temu może powstać dużo akcji. 

Rozdział 10

Weszła do księgarni i to co zobaczyła może zmienić nawet jej całe życie.........
Zobaczyła staruszkę z samolotu. Od razu podeszła do niej i chciała się zapytać dlaczego tak znikła w samolocie jednak ona jej przeszkodziła. 
-Nie pytaj kochanie kim jestem, skąd jestem, dlaczego jestem, ale mogę ci powiedzieć, że będę cię pilnowała w jakiś sposób w Acapulco. -powiedziała i odeszła. 
Anto wybiegła z księgarni jednak na marne. Pragnęła dowiedzieć się o co w tym wszystkim chodzi, ale nie wiedziała jak. No bo jak skoro staruszka ciągle znika ? 
Wróciła do księgarni i kupiła książkę Nicholasa Sparksa - ostatnia piosenka.  Po powrocie do domu jej ojciec był w pracy jeszcze, więc dziewczyna wykąpała się i położyła już do łóżka czytają książkę. Nawet nie wiedziała kiedy nagle zasnęła. Obudziła się o 8 rano. Dawno nie widziała o tej godzinie już takiego upału na dworze. Stwierdziła, że Hiszpania przy Meksyku to nic jeśli chodzi o pogodę. Była 8 rano, a na dworze 30 stopni. 
-Nie. Nie proszę za ciepło jest... -zaczęła mówić Antonella sama do siebie
-Córcia ! nie śpisz już ? 
-Nie. Za ciepło jest w tym pokoju i za wielkie słońce, czyli brak warunków do spania. 
Ten dzień Antonella spędziła na plaży gdzie poznała pierwszą koleżankę w nowym miejscu. 
-Sama się opalasz ? -zapytała Martina
-Niestety. Nikogo nie znam tu. 
-Martina -powiedziała i wyciągnęła rękę do Anto 
-Antonella. 
-Na wakacjach jesteś tu ? 
-Nie. Tata znalazł pracę tutaj i przeprowadziliśmy się z Europy. A ty ?
-Mieszkam tu całe życie, ale jesteś tu pewnie jakoś tydzień i tak perfekcyjnie znasz język ?
-Mój ojciec jest z Hiszpanii i całe życie uczy mnie języka plus mam wielu przyjaciół w Hiszpanii. 
-Aaa to wszystko wyjaśnia. 
Nagle pogadankę przerwał chłopak Martiny. 
-yy.. niewierze. -zaczął, a Antonella z Martiną poparzyły dziwnym wzrokiem na niego. -Dziewczyna gwiazy FC Barcelony wypoczywa sobie na plaży w Acapulco. 
Antonella tylko się uśmiechnęła i zapytała się co w tym dziwnego przecież jest normalnym człowiekiem. 
W tym samym czasie w Hiszpanii Dawid wstał i zaczął przygotowywać się do swojego pierwszego i oficjalnego meczu z Realem. To była dopiero szkółka Barcelony, ale wiedział, że dzięki temu ma szansę zostać kimś w przyszłości, a może nawet i zostać w Barcelonie na lata. 
Antonella wybrała się jeszcze z Martiną na imprezę gdzie poznała mnóstwo ciekawych ludzi. Dużo ludzi w klubie pytało jej "jak to jest być z gwiazdą futbolu?" i inne pytania. Antonella je zlewała i po prostu dobrze się bawiła. 
Wróciła do domu po godzinie 3 w nocy. 
-Tato nie śpisz jeszcze ? -zapytała do siedzącego ojca w kuchni. 
-Antonella. -powiedział załamany 
-Dlaczego ty pijesz ? przecież wiesz, że nie możesz. 
-Wywalili mnie z pracy. Nie mamy nic. Jeśli nie opłacę tego mieszkania do końca miesiąc będziemy musieli się wyprowadzić. 
-Ale zawsze mamy mieszkanie w Polsce. Mamy gdzie wrócić. 
-No właśnie nie mówiłem ci tego, ale musiałem sprzedać mieszkanie w Świdnicy inaczej nie byłoby mnie stać na bilety tu, życie tu i wynajem mieszkania. 
-Tato ! jak mogłeś ? -zapytała Antonella i zakryła twarz dłońmi po których spływały łzy. 
Ciszę przerwał telefon Anto. 
-Halo ?
-Pani Antonella Roccuzzo ?
-Tak, kto mówi ?
-Jestem lekarzem w szpitalu w Barcelonie. Nazywam się Rodrigo Hugun. 
-O co chodzi ?
-Mamy dla pani smutną wiadomość. 
-Jezus Maria co się stało ?
-Pański brat, Dawid Roccuzzo walczy o życie. 
-Słucham ?
-Grał w meczu dzisiaj kiedy nagle upadł. Karetka natychmiast zabrała go do szpitala gdzie okazało się, że ma guza na mózgu. Potrzebuję natychmiastowej operacji i potrzebuje podpis pani albo pani ojca. 
Antonella zaczęła płakać do słuchawki. Jej ojciec był na tyle pijany, że nie zrozumiałby powagi sytuacji, więc dziewczyna postanowiła sama zadecydować. 
-Kiedy powinna być operacja ? 
-Jak najszybciej. W najbliższych 24 godzinach. 
-Czy może za moją zgodą ktoś inny podpisać, a ja przylecę jak najszybciej z ojcem ?
-W zasadzie to tak. 
-Dobrze. A ja postaram się przylecieć do Barcelony jak najszybciej. 
Antonella była zapłakana, ale zachowała zimną krew i wszystko szybko ogarnęła. 
-Thiago proszę cię. Wyraź zgodę na tą operację. 
-Mogę ja ? 
-Możesz proszę. I mam jeszcze jedną prośbę. Czy możesz pożyczyć mi pieniądze na lot ? wszystko ci powiem jak przylecę, ale nie mogę teraz nie mam na to siły. 
-No jasne. Zaraz zamówię wam samolot. 
-Dziękuję. 
Antonella opowiedziała wszystko ojcu, który w trybie natychmiastowym wytrzeźwiał i dwie godziny później był już na lotnisku. 
W Barcelonie odebrał ich Thiaho i pojechali od razu do szpitala. Thiago na pewno nie tak chciał poznać ojca jego dziewczyny, ale musiał zrobić to w okolicznościach wręcz tragicznych. W końcu brat Antonelli walczy o życie. 
Kiedy weszli do szpitala siedział Leo z Gerardem na poczekalni. Kiedy Julio, ojciec Antonelli rozmawiał z lekarzem ta wyjaśniła im sytuację, która zaistniała w Acapulco. Wszyscy wręcz złapali się za głowę, ale obiecali pomoc rodzinie Roccuzzo i obiecali, że z nimi nie zginą. 
-Możecie zostać u mnie ile tylko chcecie. -powiedział Thiago
-U mnie też jest miejsce. -powiedział Leo i zaraz to samo powiedział Gerard.
-Najpierw to ja muszę znaleźć gdzieś pracę muszę opłacić operację i pobyt w szpitalu Dawida.
-Pomożemy ci. -odpowiedzieli wszyscy 
-Dziękuję wam. 
W tym momencie Dawid miał bardzo ważną operację. Dawid operowany był ponad 3 godziny. Na poczekalni było straszna nerwówka. Po prawie 4 godzinach wyszedł lekarz. 
-Operacja się .............

________________________________________________
3 komentarze - nowy rozdział

niedziela, 24 marca 2013

Rozdział 9


Antonella przykleiła jeszcze dwa zdjęcia z jej pierwszego meczu w życiu  i zamknęła pamiętnik.
Do Meksyku miała jeszcze kilka godzin. Nie wiedziała co robić, więc próbowała się przespać jednak usiadła koło niej staruszka. Bardzo rozgadana staruszka.
-Na wakacje ? -zapytała
-Nie. Można powiedzieć, że mieszkam w Meksyku, a pani ?
-Piękny kraj. Ja na wakacje jak zawsze od 15 lat.
-Nie znudziło się pani jeszcze to ? przez 15 lat co wakacje Acapulco.
-Oj kochana. Mało wiesz o życiu. Masz chłopaka ?
-Tak.
-A masz dzieci ?
-Nie. Jeszcze nie.
-No właśnie, a mój mąż i moje dzieci są z Meksyku i dla mnie ten kraj nigdy się nie znudzi. Twój chłopak jest skąd ?
-Hiszpanii.
-Hiszpania to dobry kraj, ale moim zdaniem przynosi wiele strat życiowych. Dużo się traci w tym kraju. Moja córka mieszkała w Madrycie miała tam chłopaka, ale umarła razem z dzieckiem w brzuchu.
-Przykro mi, ale mam nadzieję, że mi przyniesie ten kraj szczęście.
-Też mam taką nadzieję, ale pamiętaj o moich słowach. Zawsze. I jeszcze jedno nie daj sie ponieść emocji.
Antonella nie zrozumiała za bardzo przekazu tych słów, ale uśmiechnęła się i odwróciła w stronę okna. Antonella zasnęła i zaledwie 30 minut później obudziła się. Dziwne było to, że nie było już staruszki koło niej. Roccuzzo zaczęła zastanawiać się o co chodziło. Przyszła, powiedziała jej, że Hiszpania to kraj smutku bo tak właśnie zrozumiała to Anto, a później zniknęła. Roccuzzo chciała jeszcze zasnąć, ale nie mogła przestać myśleć o tym wszystkim. Przez resztę drogi myślała o tym wszystkim.
W Acapulco wylądowała o 15 godzinie. Odebrał ją ojciec, który bardzo ucieszył się z widoku córki.
-Moja mała Antonellka. -powiedział i przytulił ją
-Cześć tato.
-Głodna ?
-Strasznie.
-No to jedziemy do świetnej knajpki.
Dojechali po kwadransie.
-Tato jak to się stało w ogóle, że dostałeś tu pracę i jakim cudem znalazłeś tak szybko dom ?
-Właśnie chciałem ci to powiedzieć w oczy. Moi rodzice się odnaleźli. Mieszkają w Portugalii, ale mają tu dom oraz swoją firmę.
-Na prawdę ? kiedy ich poznam.
-Niedługo.
Antonelli nie wystarczała taka odpowiedź, ale musiała się nią zadowolić. Zjedli jakieś przysmaki meksykańskie i pojechali do domu.
Dziewczyna była zachwycona. Nie było to już szare, małe mieszkanko w Polsce z ciemna kuchnią. To mieszkanie jest duże, jasne i przede wszystkim duże. Nie tak duże jak willa Messiego czy Thiago, ale wystarczające dla ich trójki.
Antonella poszła do swojego pokoju i zaczęła rozpakowywać rzeczy kiedy przypomniała sobie, że miała zadzwoń do Thiago.
-No wreszcie. Wiesz jak się martwiłem o ciebie ?
-Przepraszam, ale pojechałam jeszcze z ojcem coś zjeść i czy ja słyszę tam głos Dawida ?
-Tak. Siedzimy razem z Leo jeszcze w restauracji i jemy drugie śniadanie.
-Drugie ? a no tak przecież w Europie dochodzi 12 dopiero.
-Opowiadaj wszystko jak w Acapulco ? jak lot ? i podoba się Meksyk ?
-Lot dobrze. -skłamała po trochu bo ciągle myślała o tym kim była ta staruszka. -A co do Meksyku to w zasadzie jeszcze nie wiem, ale jutro idę zapisać się na uczelnię i może pójdę na plażę. 
-To się cieszę kochanie i czekamy na ciebie. Chcesz porozmawiać z Dawidem ?
-Kocham cię Thiago. Jasne daj go. 
-Siema siostra ! 
-Cześć Dawid. Grzeczny ?
-Jak zawsze !
-A jak treningi ?
-Świetnie i w sobotę będę mógł w końcu zagrać mecz. 
-No i pochwal się z kim ten mecz będzie. -mówił Leo
-No zgadnij Anto ! -powiedział od razu Dawid
-No nie wiem tak się cieszycie, więc młodziki Realu ?
-Taak ! 
-No to trzymam kciuki ! Dobra Dawid bądź grzeczny, a ja zadzwonię jutro na skype. Kocham cię. 
-Ja ciebie też a i Anto pozdrów ojca. 
-Jasne. 
Antonelli było przykro, że nie mogła być na pierwszym tak ważnym meczu brata. W Polsce chodziła na każde jego mecze, ale one nawet nie były zbliżone do tego, który będzie w sobotę. 
Była wczesna jeszcze godzina, a Antonella nie wiedziała co ze sobą robić. Postanowiła pójść do pobliskiej księgarni i kupić sobie jakąś książkę. Ubrała na siebie beżowe spodnie i czarny gorset na leciutki ramiączkach z beżowymi kwiatkami, czarne japonki włosy związała w koka i wyszła. Po drodze wstąpiła jeszcze po kawę i musiała też zapytać dokładnie o drogę do tej księgarni. Widziała ją kiedy jechała z ojcem autem, ale na nogach zawsze idzie się inaczej. 
Weszła do księgarni i to co zobaczyła może zmienić nawet jej całe życie.........

____________________________________________________________________
Wracam do pisania. Będę starała dodawać się codziennie rozdziały, ale nie obiecuję czy będą 
one codziennie przede wszystkim będą rozdziały częściej jeśli wy będziecie je czytali. Czyli jeśli 
strona będzie odwiedzana, będą komentarze lub lajki i komenatarze do linku na stronie "Czy jest w dole czy na szczycie. Barcelona ponad życie" 
+ mam nadzieję, że rozdział powrotny podoba się :)

wtorek, 12 marca 2013

WAŻNE

Cześć. Przepraszam bardzo, ale ostatnio jak sami widzicie nie poświęcam dużo czasu na pisanie opowiadań właściwie to w ogóle. Spowodowane jest to tym, że nie mam za dużo czasu, a jeszcze teraz nie będzie mnie cały weekend i znowu nie będę miała czasu na pisanie. Tak, więc na jakiś czas muszę zawiesić blog. Mam nadzieję, że zrozumiecie, a ja jak najszybciej wrócę do pisania :)

wtorek, 5 marca 2013

Rozdział 8

Na początku chciałam bardzo podziękować Patrycji Wojdyło za miłe podziękowanie na jej blogu, który jest świetny (link) mam nadzieję, że nie urazisz się, że udostępniłam Twoje opowiadanie, ale jest najlepsze ! Dziękuję bo to dzięki Tobie zaczęłam pisać. Chciałam też podziękować mojej przyjaciółce także Patrycji bo w sumie ona zaczęła mnie zachęcać do pisania.
___________________________________________________________________

Chwilę porozmawiała z tatą. Usiadła i zaczęła płakać. Zastanawiała się jak jej życie teraz będzie wyglądało 
Swoim płaczem obudziła Thiago.
-Co się stało. Czemu płaczesz ? -zapytał
-Mój ojciec.
-Co z nim ? -powiedział wystraszonym głosem
-Znalazł sobie nową pracę.
-To chyba dobrze. Czy nie ?
-Dobrze nawet bardzo dobrze.
-A to rozumiem, że to łzy szczęścia.
-Nie.
-To nic już nie rozumiem.
-Przeprowadzam się do Meksyku. Tam ma tą pracę.
Thiago poczuł się strasznie. Zakochał się w Antonelli. Droga do Polski to około 2 tysięcy kilometrów, a do Meksyku ? pewnie pięć razy tyle.
-Będzie dobrze. Dasz radę. -powiedział i pocałował Antonellę
-Thiago proszę cię. Nie próbuj mnie pocieszać.
Antonella ubrała się płacząc i poprosiła żeby Thiago zawiózł ją do Leo gdzie jest jej brat, Dawid. Bała się powiedzieć o tym Dawidowi. Nie przewidziała jeszcze tego co Dawid chciał jej powiedzieć.
Leo grał w fifę z Dawidem, a Sara gotowała obiad.
-Antoooooooo ! -krzyknął radosny Dawid. -Jak ci zaraz coś powiem to się załamiesz ! jestem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie.
-No na prawdę. Gratulacje. -powiedział Leo
-Co ? cieszysz się, że wyjeżdżamy do Meksyku ? tata ci powiedział o wszystkim już ?
-Co jaki Meksyk ? mówiłem o tym, że zaproponowali mi grę w La Masii.
Antonellę jeszcze bardziej podłamał ten fakt. Jej brat mógł spełnić swoje marzenie. Mógł grać w swoim ukochanym klubie. Po minie Leo nie było widać, że się cieszy tak samo jak i Sara.
-Tata znalazł pracę w Meksyku i jutro mamy wracać do Polski, a pojutrze lecimy do Meksyku.
-Co ? ja nie chcę !
-Dawid ja też, ale zrozum. Nie możemy tego utrudniać ojcu.
Leo, Sara i Thiago stali i patrzyli się na przyjaciółkę i jej brata. Było im strasznie przykro tego, że będzie musiała ich opuścić Antonella, a Dawid nie będzie mógł grać w La Masii. To znaczy Anto i tak musiałaby ich opuścić, ale nie tyle tysięcy kilometrów.
-Wiem ! Anto jesteś dorosła możecie z Dawidem zostać u mnie. Dawid będzie chodził do La Masii i do szkoły, a ty zaczniesz studia w Barcelonie. -zaproponował Thiago
-Thiago to miło z twojej strony, ale niewykonalne.
-Dlaczego ? porozmawiaj z tatą chociaż żeby Dawid został.
-Wiesz ile to znaczy dla takiego chłopaka Ma 15 lat dla niego granie w La Masii w tym wieku to szansa na przyszłość. Nawet jeśli nie daj Boże nie w Barcy to po La Masii będzie miał wszędzie otwarte drzwi. To marzenie dla każdego chłopca. Dla niego to może być decydujący moment w jego życiu. Może nawet u mnie być bo i tak mieszkam sam. -powiedział Leo
-Jesteście kochani, ale to .. -nie skończyła, ponieważ zobaczyła jak w oczach Dawida nabrały się łzy. -Zaraz zadzwonię do taty.
Od razu poszła zadzwonić do taty. Rozmawiała z nim ponad godzinę, a reszta siedziała w salonie, a raczej chodzili z miejsca na miejsce. Nie mogli usiedzieć w jednym miejscu. W końcu wyszła Antonella z pokoju. Uśmiechnięta Antonella.
-To kiedy idziesz podpisać te papiery ? -zapytała się Dawida
Chłopak nie myśląc wstał i podbiegł do siostry przytulając ją z całej siły.
-Kocham cię Antonella ! -krzyczał -Mam najlepszą siostrę na świecie.
-Jest jakiś internat w La Masii czy coś ? -zapytała Thiago i Leo
-Po co ci internat ? przecież on u mnie zostaje. -powiedział Leo
-Do mnie jedzie z tobą się zanudzi Leo. -powiedział Thiago
-Chłopaki to miłe z waszej strony, ale nie mogę was obciążać. Nawet nie mam żeby się dołożyć do życia Dawida, a przecież będzie się kąpał, korzystał z prądu, jadł, a tak to pewnie za stypendium będzie mógł sie zatrzymać w Masii. -wyjaśniła Antonella
-Przestań ! głupia jesteś ? Zostaje u mnie i tyle. Ma bliżej na treningi i nie daleko jest fajna szkoła. -powiedział Leo
-Jesteście kochani. Nie wiem jak wam dziękować. -powiedziała i przytuliła się do przyjaciół.
-Tylko Anto jak chcesz jechać jutro do Polski to musimy jeszcze dzisiaj zapisać Dawida do szkoły bo będzie pewnie potrzebny twój podpis jako rodziny.
Antonella naturalnie się zgodziła i 30 minut później byli w szkole. To gimnazjum, szkoła zapiera wdech w piersiach. Jest olbrzymia i szklana. Szkoła marzenie można tak powiedzieć.
Dyrekcja nie miała żadnych przeciwwskazań na przyjęcie brata Anto i 3 września ma przyjść na rozpoczęcie. Zadzwonili do szkoły w Polsce i go wymeldowali z tamtejszego gimnazjum oraz do siedziby FC Barcelony w końcu ma grać tam w młodzikach.
Antonella spędziła ten dzień z bratem. Chciała go wykorzystać najlepiej jak potrafi, ponieważ szybko nie będzie miała takiej okazji. Spędziła miło dzień z bratem, a później miło, ale w innym sensie noc z Thiago.
Rano pojechała jeszcze pożegnać się z bratem.
-Pamiętaj jak tylko będzie coś się działo. Będziesz chciał zobaczyć tatę albo mnie. Będziesz chciał przyjechać do nas do Meksyku. Będziesz miał problem. Dzwoń. Nie ważne czy będzie 15 godzina czy 2 w nocy. Mam nadzieję, że zostajesz w dobrych rękach. Kocham cię. -powiedziała na pożegnanie Anto
Brat ją tylko przytulił i powiedział, że on także ją bardzo kocha.
-Leo dziękuję ci za wszystko. To dzięki tobie się zmieniłam. Tamtego wieczoru na plaży poczułam, że wszystko jest możliwe. Dzięki tobie Dawid ma szansę być kimś więcej w życiu niż ja czy moja rodzina. To dzięki tobie poznałam Thiago. Pożegnaj ode mnie chłopaków i przeproś ich, że się nie pożegnałam.
-Spokojnie. Jeszcze do nas wrócisz. Szybciej niż sobie ty wyobrażamy. -popatrzył na Thiago
Antonella przytuliła jeszcze raz wszystkich i wsiadła do samochodu z Thiago. Przez całą drogę nie odezwała się ani jednym słowem. Kiedy czekała już na odprawę zaczęła płakać jak małe dziecko i przytulać to Thiago. Ostatni pocałunek, ostatnie przytulenie i lot do Meksyku.
-Masz do mnie zadzwonić jak tylko dojedziesz. Nie martw się o Dawida zajmiemy się z Leo i innymi nim. Będzie jeszcze lepszym piłkarzem niż Leo.
-Nie wątpię w to.
-Kocham cię Antonella. -powiedział do oddalającej się Antonelli
Dziewczyna powiedziała to samo i puściła buziaka. Całej sytuacji jak zawsze oczywiście przyglądali się paparazzi, którzy mieli już świetne zdjęcia na jutrzejsze gazety.
Antonella leciała bardzo długo do Meksyku. Po kilku godzinach postanowiła napisać coś w pamiętniku.
Płakała i pisała. Łzy miała grube niczym groch.
Kartka z pamiętnika Antonelli : 
"Drogi pamiętniczku. Dawno nie pisałam w tobie, ale teraz mam dużo czasu i dużo do opisania. Moje życie uległo niesamowitej przemianie. Ludzi, których znałam tylko z telewizji, a to nawet nie bardziej z plakatów Dawida w pokoju są moimi przyjaciółmi, a jeden kimś więcej nawet. Natomiast ludzie, którzy byli ze mną całe życie są teraz daleko ode mnie. Nawet nie wiem co się z nimi dzieje i jak spędzili swoje wakacje marzeń. Właśnie jeśli o wakacje marzeń. Przez cały rok pisałam o tym, że wybieram się na wakacje marzeń. Nie wyszły do końca, ale nie stop, cofnij. Wyszły i to bardzo wyszły. Miałam je spędzić na Ibizie z "przyjaciółmi" z Polski, a spędziłam je w Barcelonie z jeszcze lepszymi ludźmi.  Mój brat ma szansę zostać profesjonalnym piłkarzem w przyszłości. Spełniłam także marzenie i poszłam na niesamowity mecz Barcelony. Dziękuję ci mamo. Wiem, że nade mną czuwasz i kocham cię bardzo Thiago" 
Antonella przykleiła jeszcze dwa zdjęcia z jej pierwszego meczu w życiu  i zamknęła pamiętnik. 


___________________________________________________________________
Wiem, że nie jest dobry, ale pisałam go dzisiaj trochę na lekcji, a resztę kończyłam w domu 
bo chciałam bardzo go dodać dzisiaj, a słabo z czasem bo nauka.  + wiem, że przy zapisaniu
się do szkoły w innym kraju to nie takie szybkie i łatwe, ale akurat to nie był ważny wątek, więc
nie chciałam tego ciągnąć. 

niedziela, 3 marca 2013

Rozdział 7

Leo zakrył twarz dłońmi. "Jak to możliwe? jak jak do jasnej cholery to jest możliwe?" zastanawiał się. Przecież oni ledwo się do siebie zbliżyli. Leo był lekko załamany. Nikt z jego towarzystwa nie wiedział o co chodzi. Leo wybiegł za Mariną, a Anto w tym momencie spojrzała w kopertę. Było w niej zdjęcie z USG
 i potwierdzenie ciąży Mariny. 4 tydzień prawie już piąty.
-Czekaj ! -krzyknął Leo
-Czego chcesz ? -rzuciła obojętnie
-Czego chce ? przyszłaś na imprezę urodzinową Thiago podszywając się za jego kuzynkę, zaciągłaś mnie do łóżka. -nie zdążył skonczyć Messi
-Zaciągnęłam ? sam tego chciałeś !
-Dobrze. Poszliśmy do łóżka i nagle znikłaś, a teraz po miesiącu przychodzisz i mówisz mi, że jesteś ze mną w ciąży.
-A co miałam ci napisać sms'a ?
-Nie. Ale nawet nie mam pewności, że to moje dziecko.
-Jasne. Po co miałabym cię kłamać ?
Leo pomyślał, że miałaby powody żeby wciągnąć go w ciążę, ale zostawił to dla siebie i nic nie odpowiedział.
-Okej. Pomogę ci w tej ciąży, ale jutro spotkamy się u prawnika i jeśli okaże się, że dziecko nie jest moje bo jak tylko się urodzi zrobimy testy DNA masz zniknąć z mojego życia i oddać pieniądze. -tak na prawdę Leo nie zależało na tych pieniądzach, ale z drugiej strony dlaczego miałby utrzymywać kogoś obcego kto prawdopodobnie wkręca, że jest z nim w ciąży.
-Dobrze.
Leo wrócił do restauracji zabrał swoje rzeczy i wyszedł. Poszła za nim Sara.
-Leo co się stało ? -zapytała w samochodzie
-Będę prawdopodobnie ojcem.
Dla Sary był to szok, ale nie miała zamiaru zostawić go dla tego. To normalne, że może być taki scenariusz bo przecież miał partnerki przed Sarą.
-To jest pewne ? mówiłeś, że ledwo coś zaszło między wami.
-Bo to prawda. Zaraz po urodzeniu dziecka zrobię testy, ale najpierw muszę przeżyć 9 miesięcy.
-Dasz radę. Możesz zawsze na mnie liczyć.
W tym samym czasie Antonella jechała na noc do Thiago. Bardzo się zaprzyjaźnili, a nawet można powiedzieć, że coś więcej niż przyjaźń.
-Myślisz, że ta cała Marina wkręca Leo ? -zapytała Anto
-Ciężko powiedzieć. Jednak coś zaszło. Poszli ze sobą łóżka, więc bardzo możliwe to jest.
-Kurcze mam jednak nadzieję, że nie.
Kilka minut później Thiago udostępnił dla Antonelli pokój gościnny, a on sam poszedł do swojego.
Rano Antonella wstała pierwsza i zeszła na dół.
-Thiago ? jesteś ? -krzeczała
-Na tarasie ! -odkrzyknął
Atonella weszła na taras i czuł się jak w jakiejś bajce. Dobrej bajce. Thiago ma dom położony praktycznie na plaży, a taras jest już naprawdę na plaży, piękna pogoda około 25 stopni po 8 godzinie. Na stole różne potrawy tylko z owoców czy warzyw.
Zjedli wspólnie śniadanie i pojechali spotkać się z Leo i Sarą, Andesem i Anną. Mieli dzisiaj wolny dzień, więc postanowili spędzić ten dzień wspólnie.
-Anto chciałem wziąć Dawida, ale powiedział, że on ma kolegów i nie będzie z nami chodził. -powiedział Leo witając się z Antonellą
-Haha nie ma sprawy to Dawid mogłam to przewidzieć.
Spędzili wszyscy wspólnie miłe popołudnie. Leo także odciągnął się od tego co wydarzyło się wczoraj wieczorem. Chodzili po plaży w Barcelonie, a później zjedli wspólny obiad w restauracji przy plaży. Później poszli pochodzić po jakimś parku i tam zatrzymali się w małej, ale przytulnej restauracji napić się czegoś.
-Wiemy, że to nie odpowiedni czas na to żeby to powiedzieć. -powiedział Iniesta i popatrzył na Leo
-Ale musimy wam to powiedzieć. Spodziewamy się dziecka z Andresem. -dokończyła Anna
Wszyscy bardzo się ucieszyli i pogratulowali swoim przyjaciołom.
-Który tydzień ? -zapytała Sara
-Trzeci miesiąc. -odpowiedzieli wspólnie.
-Już ? -zapytała zdziwiona Anto
-Tak.
Antonella znowu wróciła tego wieczoru do Thiago, a Sara pojechała do Leo.
Siedzieli wspólnie i oglądali jakiś nudny film kiedy Alcantara lekko przybliżył się Antonelli. Dziewczyna lekko się poruszyła. Thiago przybliżył do siebie dziewczynę i ją pocałował. Roccuzzo się bała, ale nie chciała tego kończyć. Wtedy poczuła, że Thiago ściąga z niej koszulkę. Resztę przenieśli już do sypialni Thiago gdzie spędzili cudowną noc.
Rano Antonelle obudził telefon od ojca.
Chwilę porozmawiała z tatą. Usiadła i zaczęła płakać. Zastanawiała się jak jej życie teraz będzie wyglądało.

________________________________________________________________________
Przepraszam Was, że ostatnio te rozdziały raz były raz nie, ale mam teraz w sumie nawał nauki, więc
następny też nie wiem kiedy się pojawi. Na pewno nie jutro, ale spróbuję dodać we wtorek.



niedziela, 24 lutego 2013

Rozdział 6


Wszyscy się tak patrzyli na to jak tańczy Anto z Thiago, że nawet nikt nie zauważył, że nie ma Leo i Mariny. Kuzynki Alcantary.
Thiago jest typem faceta właśnie takiego jakiego Antonella uwielbia. Zabawny, miły, ciepły. Po tańcu rozmawiali bardzo długo ze sobą.
Wreszcie znaleźli się także Leo z Mariną.
-Gdzie ty stary byłeś ? -zapytał Victor
-Przejść się.
-Sam ?
-No.
-A gdzie była Marina ?
-Nie wiem. Uczepiła się mnie i chodziła za mną ciągle.
Po godzinie 3 wszyscy wrócili do domów. Każdy padł jak pies Pluto od razu.
To miał być ostatni dzień wolny piłkarzy. Leo zawiózł rano Dawida na trening, a ten wiedząc, że Antonella umówiła się z Thiago umówił się z przyjaciółką Vanessą.
Anto zaczęła się stroić o 12 włożyła na siebie białe rurki, niebieską luźną koszulkę, niebieskie baleriny, a włosy zostawiła rozpuszczone.
30 minut po 12 przyjechał po nią Thiago.
-To gdzie jedziemy ? -zapytała Anto
-Zobaczysz.
-No super.
Dojechali w piękne miejsce. Plaża z pięknym domem na środku.
-Gdzie jesteśmy ? -zapytała Roccuzzo
-U mnie.
-Mieszkasz tu ?
-No.
-Jak tu pięknie !
Spędzili bardzo miłe południe na plaży jedząc najróżniejsze owoce morza.
-Sam je przyrządzałeś ?
-Co ty. Nie umiem gotować. Zamówiłem.
-Haha ja cię nauczę kiedyś.
-Umiesz gotować ?
-Mieszkam z ojcem i bratem muszę umieć.
-A co z mamą ?
-Nie żyje.
-Przepraszam nie powinienem pytać.
-Przestań. Nie wiedziałeś.
Po 20 Thiago odwiózł Antonellę.
-Jest tu ktoś ? -krzyknęła wchodząc
-W salonie. -odpowiedział Leo
Brat Roccuzzo razem z Leo grali w fifę.
-Co tam ? -zapytał Dawid
-Dobrze. Jak na treningu ?
-Super. Nauczyłem się miliona trików i jak wrócę i pójdę do Polonii i im to pokaże to im szczęki opadną.
-Haha na pewno.
Miesiąc później. 15 sierpnia. 
Antonella i Dawid spędzają ostatnie dni w pięknej Barcelonie. Między Anto a Thiago coś zaiskrzyło i spędzają ze sobą każdą możliwą chwilę. Leo także spotyka się z pewną dziewczyną, ale nikomu nic nie mówi jeszcze bo to nic oficjalnego. Zwykłe spotkania. 
Jak codziennie rano Antonella biegała z Leo. 
-Leo tak w ogóle to co tam z kuzynką Thiago tą Mariną ? -zapytała 
-Nie wiesz ?
-Czego ?
-To nie jego kuzynka Thiago nawet nie wiedział, że jest obca osoba na tej imprezie, która podaje się za jego kuzynkę. 
-Żartujesz ?!
-Nie. 
-O kurcze. 
-Dobra wracamy ? ja muszę być zaraz na Camp Nou. 
-Tak tak ! a i trzymam kciuki dzisiaj ! 
-Oj twój tata nie jest chyba zadowolony, że kibicujesz Barcy a nie Realowi. 
-Trudno. Barca jest lepsza po pierwsze, a po drugie ma najlepszych ludzi na świecie tam !
Kilka godzin później Antonella spotkała się z Shakirą i pojechały na stadion. 
Dawid usiadł w zupełnie innej części stadion wraz z kolegami z La Masii. 
-Dawid proszę uważaj na siebie ! i zaraz po meczu masz stać przed stadionem ! dobrze ?
-Boże Anto ! ja nie mam 5 lat ! 
-Masz 15 i zawsze będę się o ciebie martwiła. 
-Bla bla idę bo koledzy czekają. 
-No tak witaj w świecie z  młodszym bratem. -powiedziała Anto do Shakiry 
-Spoko. Też to znam. 
Dziewczyny usiadły razem jeszcze z innymi partnerkami piłkarzy w loży dla VIP'ów. Nawet pojawiła się nowa dziewczyna Leo. Sara niewysoka blondynka z niebieskimi oczami. Naprawdę piękna. Urodziła sie w Wiedniu, ale od 15 lat mieszka w Barcelonie. Studiuje sztukę. Dziewczyny bardzo ją polubiły. Sara to sympatyczna osoba z wielkim poczuciem humoru. 
-Byłaś kiedyś już na EL Clasico ? -zapytała Nuria Antonellę
-To mój pierwszy mecz w życiu. 
-A oglądałaś chociaż w telewizji ?
-Tak. 
-To zaraz to wszystko zobaczysz na żywo bo w telewizji to nic. Najpiękniejsza rzecz na świecie. 
Równo o 20 na stadion wbiegli piłkarze. 
Antonella cieszyła się bo mogła oglądać i Thiago i Leo. 
Każdy kibic podniósł kartonik, który znalazł na swoim miejscu i zaczął śpiewać hymn. To było coś niesamowitego. Zobaczyć na własne oczy takie coś to chyba najlepsze co może spotkać człowieka. Antonella po tym meczu pokochała jeszcze bardziej Barcę. 
Barcelona bez żadnego problemu wygrała 2:0 po golach Messiego. 
Po meczu wszyscy poszli się zabawić nagle do baru przyszła Marina. Podeszła do stolika gdzie siedzieli piłkarze z partnerkami i rzuciła do Leo kopertę. 
-Co to ? -zapytał 
-Zobacz. 
..........

piątek, 22 lutego 2013

Rozdział 5

Następnego dnia Leo wstał pierwszy i zrobił śniadanie.
-Dawid ! sory stary, ale nie pośpisz za półtorej godziny masz trening, a trzeba tam dojechać jeszcze.-powiedział Leo
-Okej okej. Już wstaję. 
Chwilkę później jedli wspólnie śniadanie. 
-Niewierze. Jest 8:50 ja nie śpię, a Anto śpi. -powiedział Dawid
-No ty teraz sportowiec to wiesz. -zaśmiał się Leo
-Leo co będzie mi potrzebne na taki trening ? 
-Korki, jakieś spodnie, koszulka i tyle. 
Chwilę później byli już w słynnej La Masii. Dawid był zachwycony. Od razu wyjął aparat. Był tak podekscytowany z tego gdzie jest, że zapomniał wziąć torby z auta. Leo mu ją zabrał. 
Wszedł do szatni i siedziało już kilku chłopaków. Nie każdy był z Hiszpanii. Jeden był z Macedonii drugi z Hiszpanii a trzeci z Nigerii. Każdy po prostu kto się nadawał. Chłopacy, którzy zobaczyli Leo bardzo się ucieszył co prawda praktycznie każdy z nich zna go, ale Messi to Messi można go znać całe życie, a i tak cieszysz się jak go zobaczysz.
-Dobra to ja cię zostawiam i wrócę po ciebie za 2 godziny. -powiedział Leo
Wrócił i Antonelli nie było. Zostawiła tylko kartkę, że poszła biegać.
Messi nie miał co robić, więc robił to co zawsze zadzwonił po chłopaków i razem poszli na prywatne boisko Alvesa. Tak się składa, że wszyscy mieszkają w tej samej okolicy.
-I jak tam z Anto ? -zapytał Sergio
-A co ma być ?
-To wy nic ze sobą ?
-Nie.
-E to słabo.
Kilka godzin później wszyscy szykowali się na imprezę urodzinową Thiago.
Antonella po wielu namysłach zdecydowała się włożyć sukienkę czarną do tego czarne szpilki i kamizelkę z jeansu. Włosy ułożyła w niedbałego koka.
Leo ubrał się w jeansy i niebieską koszulę w kratę.
-Pięknie wyglądasz. -powiedział Leo
-Dzięki. Ty też nienagannie. -uśmiechnęła się Polka
-Idziemy ?
-Tak.
Po godzinie drogi do jechali do hotelu, w którym była także restauracja. Cały obiekt znajdywał się może 50 metrów od plaży. Weszli szybkim krokiem i pojechali windą na 20 piętro.
-Rany ! jak tu pięknie ! -powiedziała Antonella. Winda była szklana i było widać z niej całą Barcelonę
-Zobaczysz salę to dopiero powiesz, że pięknie.
Faktycznie tak też było. Sala była wielka. Z dwóch stron ściany były wielkie okna praktycznie to one robiły za ścianę. Z jednej strony można było podziwiać plażę, a z drugiej piękną Barcelonę.
-Fajnie widać jak na Camp Nou jest mecz. -powiedział Gerard
-Na pewno.
-O Antonella tu jesteś ! chodź przedstawię cię innym ! -krzyknęła Shakira i porwała ze sobą Anto
Antonella stanęła na przeciwko naprawdę dużej grupce ludzi.
-Dobra będzie tak łatwiej. Victor i Yolanda, Dani, Carles i Adriana, Adriano, Eric i Miechel, Xavi i Nuria, Andres i Anna, David i Patricia, Sergio no i solenizant Thiago.
-Cześć. -powiedziała Antonella
Rozmawiała bardzo długo z Anną i Nurią no i oczywiście z Shakirą. Widać, że polubiły bardzo Antonellę.
Po torcie Antonella stanęła na przeciwko wielkiego okna i obserwowała jak fale rozbijają się o molo. Była nieco smutniejsza piosenka na przytulanki. Leo tańczył z kuzynką Thiago, a do zamyślonej Antonelli przyszedł sam solenizant.
-Czemu się nie bawisz ? -zapytał
-Nie mam z kim tańczyć.
-No to chodź. -zaprosił ją do tańca.
Antonella naturalnie zgodziła się i podała mu rękę.
W chwili kiedy weszli na parkiet rozległa się piosenka Alhalville - Forever Young. Thago objął w pasie Anto, a ona założyła mu ręce na ramiona. Wtulili się w siebie i nawet nikt nie pomyślałby, że oni znają się od trzech godzin. Wszyscy się tak patrzyli na to jak tańczy Anto z Thiago, że nawet nikt nie zauważył, że nie ma Leo i Mariny. Kuzynki Alcantary.


środa, 20 lutego 2013

Willa Leo.

sypialnia Leo
sypialnia gościnna
sypialnia gościnna








Rozdział 4


Jadła śniadanie kiedy nagle usłyszała dzwonek do drzwi......\
Otworzyła drzwi i musiała aż przetrzeć oczy ze zdziwienia. Spodziewałaby się każdego, ale nie ich. Myślała może, że to Kamila może Michał, a może Kacper, ale żeby przyjechali do niej Gerard, Leo i Shakira ? 
-Co wy tu robicie ? -zapytała speszona
-Dlaczego wyjechałaś z Ibizy ? -zapytał Leo
-Nie miały być to twoje wakacje marzeń ? -dodała Shaki 
-Miały. 
-Ale ? -zapytal Gerard
-Wejdźcie. Przepraszam, ale nie mieszkam w luksusach. Chcecie się coś napić ?
-Wodę. -odpowiedzieli wszyscy 
Mieszkanie faktycznie nie należało do najpiękniejszych. Przedpokój był długi, a w nim biała szafa i 5 par drzwi. Jedne były do salonu, w którym spał tata Antonelli zwykły salon, kremowy narożnik, meble, telewizor, drugie były do pokoju brata Roccuzzo pokój był cały w plakatach piłkarzy Barcy, a do tego łóżko, dwie komody i biurko z komputerem, trzecie były do pokoju Anto nic specjalnego wersalka, 3 komody, telewizor, biurko. Czwarte i piątek to kuchnia i łazienka. 
-To dlaczego wyjechałaś ? -zapytał Leo
-Powiedzmy, że przyjaciele postawili mnie trochę na ziemi. 
-To znaczy ? -dopytywał się Pique
-Powiedzieli, że nie mam co liczyć na was bo tacy ludzie jak wy nie zadają się z normalnymi ludźmi i .. -nie zdążyła dokończyć bo przerwała jej Shakira
-To są w wielkim błędzie. Zwariowałabym gdybym całe życie spędziła z jakimiś piosenkarkami, aktorkami i innymi. -powiedziała i dostała poparcie Leo i Gerarda. 
-Nie są już moimi przyjaciółmi. Ktoś kto jest przyjacielem nie mówiłby takich rzeczy jakie oni mówili. 
Rozmawiali jeszcze bardzo długo. W końcu wstał jej brat. Wielki fan Barcy. Wielu wydawało się, że chłopak odda życie za klub. 
-O mój brat wstał. 
-Masz brata ? -zapytał Gerard 
-Tak. 
-Z kim ty rozmawiasz od rana po hisz... o boże ! nie ja chyba śnię ! -krzyczał Dawid. Brat Anto
Antonella zaczęła się śmiać i mówiła, że nie śni. 
Chłopak od razu podbiegł do idoli i poprosił o zdjęcie. 
-Chyba nikt nie ma takiego szczęścia jak ja ! wstaje rano, a na kanapie w salonie siedzi Messi, Pique i Shakira. -mówił płynnie po hiszpańsku 
-Grasz w piłkę ? -zapytał Leo 
-Jasne. Nawet za godzinę idę na trening. 
-Macie tu jakiś klub ? -zapytał Gerard
-Tak. Polonia Świdnica. Mały klub, ale z tradycjami. -wyjaśniła Anto 
-A co byś powiedział gdybyśmy poszli z tobą ? ja w sumie pograłbym sobie, a ty Leo ? -zapytał Gerard
-No ja też. 
-Serio ? poszlibyście ? 
-Czemu nie ? 
-Nie to chyba jakiś sen. Całe życie miałem pecha, a teraz ?
Godzinę później wszyscy wyszli z domu. Antonella zabrała Shakire na śliczny Świdnicki rynek, a chłopacy poszli na trening. 
-Chłopaki mam dla was niespodziankę ! -krzyknął szczęśliwy Dawid wchodząc do szatni
-Masz dziewczyne ? -zapytał jeden z kolegów. 
-Nie. Coś lepszego. -W tej chwili wszedł Leo i Gerard. 
Każdy krzyczał i szczypał się. Nikt nie wierzył w to co się dzieje teraz. Każdy pisał sms'y do swoich przyjaciół i na trening przyszło chyba całe miasto. Obojętne czy fan Barczy czy Realu. Piłkarze pokazywali swoje sztuczki i zagrali mecz na treningu Polonii. Gerard poszedł do jednego składu, a Leo do drugiego. 
W tym samym czasie po mieście chodziła Antonella i Shakira.
-Chyba męczące jest takie ciągłe dawanie autografów i robienie zdjęć z ludźmi. -powiedziała Anto
-Żartujesz ? to cudowne kiedy podchodzą do ciebie ludzie i darzą cię tak wielkim szacunkiem. 
-W sumie.. 
-Anto ? 
-Hm ? 
Po treningu wszyscy spotkali się w małej restauracji w rynku. 
-Co zamierzasz Anto robić do końca wakacji z bratem ? -zapytał Gerard
-Wrócę do pracy, a Dawid będzie grał w piłkę. 
-A co ty na to żeby pograł sobie do końca wakacji w szkółce Barcy ? jest dopiero 10 lipca do końca wakacji jeszcze można powiedzieć dwa miesiące i tak rozmawiałem z Leo nie chcecie przyjechać do Barcelony ?
-Doskonały pomysł ! -poparła ich Shakira -Poznasz jeszcze naszych przyjaciół będzie cudownie ! 
-Miło z waszej strony, ale nie stać mnie na wakacje dwa razy. Nie mam już pieniędzy na hotel, na samolot i na życie tam. 
-A kto mówił, że masz coś płacić ? -zapytała Shaki
-My zapraszamy my stawiamy poza tym spać możecie u mnie mam duży dom i wolne 2 pokoje. -powiedział Leo 
Po prawie 2 godzinach namawiania Anto zgodziła się. Dawid w tej chwili był najszczęśliwszą osobą na świecie. Gerard od razu zadzwonił do swojego dziadka i poprosił aby zapisał Dawida na 2 miesiące do szkółki Barcelony. 
Kilka godzin później wszyscy siedzieli w prywatnym samolocie. Podróż minęła szybko. Na lotnisku Leo zabrał Antonellę i Dawida swoim autem, a Shaki i Gerard pojechali swoim. 
Jechali jakiś czas. Nagle w jechali w osiedle niesamowicie pięknych will. Kiedy dojechali do domu Antonella nie mogła się na niego napatrzeć. 
-Mieszkasz tu sam ? -zapytała 
-Tak, ale często mam gości, więc przydaje mi się taki dom. 
-Piękny. 
Weszli i Antonella mało nie dostała zawału. Dom robił wielkie wrażenie jest idealny. 
-Co w nim jest ?-zapytała 
-Hol, kuchnia, salon, łazienka dla gości i na górze 2 sypialnie dla gości do każdej łazienka, moja sypialnia i do tego łazienka i garderoba plus pusty pokój. 
-Czemu masz posty pokój ?
-Kiedyś zamierzam mieć dzieci. 
-A no tak. 
Leo zamówił szybko jedzenie zjedli i poszli spać. 
-A i jutro idziemy na imprezę ! -krzyknął szybko 
-Ja ? 
-No tak ty. 
-Thiago ma urodziny i robi imprezę. 
-Nie będę wam się wpychała na wasze zabawy. 
-Idziesz wszyscy chcą cię poznać ! 

____________________________________________________
Przepraszam, że taki krótki i bez sensu, ale musiałam go napisać szybko :c
Od teraz będę dodawała co 2 dni rozdział. Przeprasza, ale prowadzę jeszcze jedno 
opowiadanie i nie daję rady z pisaniem, a tak to będą przynajmniej długie i ciekawe, czyli następny pojawi się w piątek :) 
Czytasz ? - komentuj !