W tym samym czasie
chłopacy skorzystali z okazji i zapytali również Leo o Marinę.
-Leo mów co załatwiłeś
! –powiedział Thiago
…..
Leo napił się jeszcze wina, przełknął głośno
ślinę i zaczął mówić.
-Nic. Co mogę załatwić bez jakiś testów ?
Spisaliśmy umowę, że ja będę jej wysyłał 300 euro miesięcznie teraz na lekarzy,
a jak tylko dziecko się urodzi zrobimy testy.
-Czyli dalej brnie w to, że jest to twoje
dziecko ? -zapytał Thiago
-No tak i skończy się chyba na tym, że to
będzie moje dziecko, bo przecież po co miałaby się pchać w to wszystko.
-Dla kasy. -powiedział Gerard połykając
kawałek mięsa
-Nie wiem muszę czekać jeszcze. Dziecko urodzi
się w marcu i się dowiem.
-Jest początek września.
-Wiem. Nie musisz mi przypominać.
Chwilkę później doszła również Shaki z
Anto.
-Antonella właśnie mam dla ciebie pracę.
-powiedziała Shakira
-Serio ? jaką ?
-Zawsze chciałaś być psychologiem i mój kolega
jest dyrektorem w przedszkolu miejskim 20 kilometrów pod
Barceloną, a że potrzebuje kogoś to z miłą chęcią ciebie weźmie.
-Ale przecież ja nawet nie skończyłam
studiów.
-Ale możesz je robić i być jakby na
praktykach. Masz być tam jutro o 13.
-Jeju dziękuję ci ! -odparła Antonella i
rzuciła się przyjaciółce na szyję
-Nie ma sprawy.
Przyjaciele posiedzieli chwilkę jeszcze w
restauracji zjedli desery i każdy pojechał w swoją stronę.
Antonella po powrocie od razu poszła się
wykąpać, a Thiago wyciągnął dobre wino i nalał do kieliszków. Wspólnie wypili
wino wspominając kilka chwil spędzonych już razem. Były te szczęśliwe jaki i te
smutne. Był śmiech ale były również łzy. Po kilku kieliszkach oraz 3 przegadanych godzinach Thiago
zaczął całować bardzo namiętnie dziewczynę. Całował ją coraz bardziej czule, po
szyi aż w końcu doszedł do dekoltu. Dziewczyna wsunęła mu swoje ręce pod
koszulkę i dotykała nimi jego brzucha. Po małej zabawie ze sobą, oddali się
sobie.
Rano kiedy Antonella wstała Thiago już nie było. Kobieta zeszła
na dół gdzie zaparzyła sobie kawę i przyrządziła ser. W Barcelonie wrzesień
jest piękny a pogoda przypisuje, więc nawet nie przebierała się z koszulki
Thiago, którą założyła wczoraj po stosunku i wyszła w niej zjeść śniadanie na
ogrodzie. Czuła jeszcze zapach świeżej trawy i słyszała jak ćwierkają ptaki. Kończąc
śniadanie dostała sma’a od dawnej przyjaciółki „Cześć, fajnie jakbyś czasami
przypomniała sobie o swoich znajomych z Polski. Kamila.” Antonella zaczęła
zastanawiać się o co jej chodzi ostatnio kompletnie nie pisała, nie odzywała
się, a poza tym to ona Kamila, Michał i Kacper zaczęli wtedy w tym hotelu
kłótnię. To oni Antonelli dali do zrozumienia, że jest nic warta. Prawdziwi
przyjaciele tak nie robią. Wtedy Anto zauważyła jaki dzisiaj jest dzień, 7
września. Dwa miesiące temu poznała Leo. Wtedy siedziała jak co roku 7 lipca i
płakała za mamą, która zmarła przy porodzie jej brata.
„2 miesiące. Co to jest ? to zaledwie 62 dni, a tyle w moim
życiu się zmieniło. Wszystko się w nim zmieniło.” –pomyślała.
Wtedy też oprzytomniała i zauważyła dlaczego mogła Kamila
napisać. Wtedy ostatni raz normalnie rozmawiały. Może jednak Kamila żałuje tego
co zrobiła, a raczej co powiedziała.
Roccuzzo nie miała jednak czasu na rozmyślanie nad tym. Była już
11:25 godzina, a przecież o 13 ma spotkanie w przedszkolu o pracę.
Pobiegła szybko na górę wykąpała się i włożyła na siebie jeansy,
białą polówkę, marynarkę niebieską i niebieskie szpilki. Włosy związała w
wysokiego kucyka przez co wyglądała młodo ale elegancko.
Miała jechać autobusem i jak na złość zapomniała portfela i
musiała się wrócić do domu.
„No super, 12:30 na pewno się spóźnię.” –powiedziała sama do
siebie zamykając drzwi od domu.
Tak też było, Antonella biegła na autobus, który jednak jej
uciekł.
Pojechała autobusem 10 minut później kiedy w połowie drogi stanęli
w wielkim korku. Antonella była strasznie wściekła, że będą jeszcze teraz stać
w tym korku. Dawno byłaby na miejscu gdyby zdążyła na autobus.
-Co tam się stało ? –krzyknął ktoś
-Autobus tej samej linii, który wyjechał 10 minut przed nami
miał wypadek i nie wygląda to dobrze.
Antonella głośno odetchnęła. Nie mogła w to uwierzyć. Można
powiedzieć, że otarła się o śmierć.
___________________________________________________________
Wiem, że jest to zły rozdział, ale pisałam go pakując się. Wyjeżdżam jutro
do Polski, więc następny dodam najszybciej za tydzień w czwartek.