piątek, 14 czerwca 2013

Rozdział 14


-Co tam się stało ? –krzyknął ktoś
-Autobus tej samej linii, który wyjechał 10 minut przed nami miał wypadek i nie wygląda to dobrze.
Antonella głośno odetchnęła. Nie mogła w to uwierzyć. Można powiedzieć, że otarła się o śmierć.
Dziewczyna była w wielkim szoku. Jest bardzo wierzącą osobą, dlatego też od razu podziękowała Bogu za to, że ochronił ją przed tym. 
Kilka chwil później na miejsce przyjechała policja i pokierowali również ruchem. Antonella zadzwoniła do dyrektora przedszkola, że spóźni się. Opowiedziała co się zdarzyło i mężczyzna nie miał żadnego problemu z tym. Obiecał jej, że będzie czekał. 
Po półtorej godzinie Anto w końcu dojechała. Było jej tak gorąco przez poprzednie wydarzenia, że wchodząc do budynku zdjęła marynarkę. 
Budynek był bardzo zadbany i był w idealnym miejscu na przedszkole. Na zewnątrz był wielki plac zabaw, na którym bawiły się dzieci, a cały plac otaczała łąka. Ponoć kawałek dalej było bardzo ładne jeziorko jeszcze. 
-Dzień dobry, szukam gabinetu dyrektora. Może mi pani powiedzieć gdzie się znajduje ? 
-Witam. Pierwsze piętro po lewej pierwsze drzwi od schodów. Zapewne są jak zawsze otwarte. 
-Super, dziękuję bardzo. 
Roccuzzo poszła tak jak jej powiedziano. Przywitała się z dyrektorem i zaczęła rozmowę. 
W tym samym czasie Barca miała trening. Dzisiaj o 20:45 ma odbyć się pierwszy mecz w Lidze Mistrzów, a Barca podejmie na własnym boisku Arsenal. 
Kilka godzin później. 
Antonella przebrała się w wygodne jeansy i białą bokserkę, a włosy związała w koka. Na Camp Nou pojechała taksówkę, więc po 20 minut drogi była na miejscu. 
Pod stadionem spotkała się z Shaki. 
-Anto ! mów, masz tą pracę czy nie ? 
-Zaczynam za 2 tygodnie. -uśmiechnęła się -Dziękuję ci jeszcze raz. 
-Przestań. Nie masz za co dziękować. -odpowiedziała i przytuliła przyjaciółkę. -Dobra chodź, bo się spóźnimy na mecz. 
Przyjaciółki zasiadły w loży dla rodzin. Przez pierwsze 15 minut meczu Arsenal nie był ani razu przy piłce, niestety później kiedy w końcu zdobyli futbolówkę od razu to wykorzystali i strzelili bramkę, która dała im prowadzenie w tym meczu i tak zostało aż o 85 minuty kiedy to Thiago sprytnie podał piłkę Leo, a ten umieścił ją w bramce. Cały stadion popadł w furię i wszyscy cieszyliby się jakby była to bramka w finale Ligi Mistrzów, a to dopiero pierwszy mecz. 
Po meczu wszyscy udali się do restauracji. To znaczy Leo, Gerard z Shakirą, Thiago z Anto oraz również Cesc z Daniellą, który przyjechał do Barcelony. 
-Dobra nie bójcie się na rewanżu u nas skopiemy wam tyłki. -zaśmiał się Cesc
-Ty i to twoje poczucie humoru. -odpowiedział mu Gerard
Wszyscy spędzili bardzo miło czas i każdy rozjechał się do swoich domów. 
Następnego dnia Thiago jadąc na trening odwiózł Anto do szpitala, w którym jest jej brat.
-Cześć Dawid, jak tam się czujesz ?
-Dobrze. Lekarze mówią, że za kilka miesięcy będę mógł wrócić do piłki.
-Naprawdę ? nawet nie wiesz jak się cieszę !
-A Antonellla.
-Tak ?
-Tata zostawił jakiś list do ciebie.
-Do mnie ? gdzie on w ogóle jest ?
-Wyjechał. Przeczytaj tam jest wyjaśnienie z tego co mówił.
-Jak to wyjechał ? gdzie ? daj ten list !
Dziewczyna zeszła na dół na stołówkę zamówiła kawę i wyjęła list z koperty.
„Córeczko bardzo cię kocham i dobrze o tym wiesz tak jak i twój brat, że kocham jego, ale to nie moje życie. Ja nie mogę tu żyć. Dla was Barcelona to idealne miejsce. Macie tu przyjaciół, ty się zakochałaś i nie chcę wam tego zabierać dlatego postanowiłem wyjechać. Przeze mnie mieliście w życiu same problemy. Proszę nie szukajcie mnie, bo nie wracam do Polski ale nie zostaje także w Hiszpanii. Kocham was. Tata.”
Antonella czytają ten krótki list siedziała zapłakana. Jak on mógł ich zostawić ? teraz ?
Od razu wyciągnęła telefon, ale to na nic, ponieważ nie odbierał.
-Dlaczego płaczesz, coś z Dawidem ? –zapytał Thiago, który przyjechał do szpitala
-Mój tata stwierdził, że psuł nam życie i wyjechał. Nie wiadomo gdzie.
-Znajdziemy go. Zgłosimy na policję jego zaginięcie. Nie płacz kochanie, znajdziemy go.

………..

poniedziałek, 27 maja 2013

Rozdział 13

W tym samym czasie chłopacy skorzystali z okazji i zapytali również Leo o Marinę.
-Leo mów co załatwiłeś ! –powiedział Thiago
…..
Leo napił się jeszcze wina, przełknął głośno ślinę i zaczął mówić. 
-Nic. Co mogę załatwić bez jakiś testów ? Spisaliśmy umowę, że ja będę jej wysyłał 300 euro miesięcznie teraz na lekarzy, a jak tylko dziecko się urodzi zrobimy testy. 
-Czyli dalej brnie w to, że jest to twoje dziecko ? -zapytał Thiago
-No tak i skończy się chyba na tym, że to będzie moje dziecko, bo przecież po co miałaby się pchać w to wszystko. 
-Dla kasy. -powiedział Gerard połykając kawałek mięsa
-Nie wiem muszę czekać jeszcze. Dziecko urodzi się w marcu i się dowiem. 
-Jest początek września. 
-Wiem. Nie musisz mi przypominać. 
Chwilkę później doszła również Shaki z Anto. 
-Antonella właśnie mam dla ciebie pracę. -powiedziała Shakira 
-Serio ? jaką ?
-Zawsze chciałaś być psychologiem i mój kolega jest dyrektorem w przedszkolu miejskim 20 kilometrów pod Barceloną, a że potrzebuje kogoś to z miłą chęcią ciebie weźmie. 
-Ale przecież ja nawet nie skończyłam studiów. 
-Ale możesz je robić i być jakby na praktykach. Masz być tam jutro o 13. 
-Jeju dziękuję ci ! -odparła Antonella i rzuciła się przyjaciółce na szyję 
-Nie ma sprawy. 
Przyjaciele posiedzieli chwilkę jeszcze w restauracji zjedli desery i każdy pojechał w swoją stronę. 
Antonella po powrocie od razu poszła się wykąpać, a Thiago wyciągnął dobre wino i nalał do kieliszków. Wspólnie wypili wino wspominając kilka chwil spędzonych już razem. Były te szczęśliwe jaki i te smutne. Był śmiech ale były również łzy. Po kilku kieliszkach oraz 3 przegadanych godzinach Thiago zaczął całować bardzo namiętnie dziewczynę. Całował ją coraz bardziej czule, po szyi aż w końcu doszedł do dekoltu. Dziewczyna wsunęła mu swoje ręce pod koszulkę i dotykała nimi jego brzucha. Po małej zabawie ze sobą, oddali się sobie.
Rano kiedy Antonella wstała Thiago już nie było. Kobieta zeszła na dół gdzie zaparzyła sobie kawę i przyrządziła ser. W Barcelonie wrzesień jest piękny a pogoda przypisuje, więc nawet nie przebierała się z koszulki Thiago, którą założyła wczoraj po stosunku i wyszła w niej zjeść śniadanie na ogrodzie. Czuła jeszcze zapach świeżej trawy i słyszała jak ćwierkają ptaki. Kończąc śniadanie dostała sma’a od dawnej przyjaciółki „Cześć, fajnie jakbyś czasami przypomniała sobie o swoich znajomych z Polski. Kamila.” Antonella zaczęła zastanawiać się o co jej chodzi ostatnio kompletnie nie pisała, nie odzywała się, a poza tym to ona Kamila, Michał i Kacper zaczęli wtedy w tym hotelu kłótnię. To oni Antonelli dali do zrozumienia, że jest nic warta. Prawdziwi przyjaciele tak nie robią. Wtedy Anto zauważyła jaki dzisiaj jest dzień, 7 września. Dwa miesiące temu poznała Leo. Wtedy siedziała jak co roku 7 lipca i płakała za mamą, która zmarła przy porodzie jej brata.
„2 miesiące. Co to jest ? to zaledwie 62 dni, a tyle w moim życiu się zmieniło. Wszystko się w nim zmieniło.” –pomyślała.
Wtedy też oprzytomniała i zauważyła dlaczego mogła Kamila napisać. Wtedy ostatni raz normalnie rozmawiały. Może jednak Kamila żałuje tego co zrobiła, a raczej co powiedziała.
Roccuzzo nie miała jednak czasu na rozmyślanie nad tym. Była już 11:25 godzina, a przecież o 13 ma spotkanie w przedszkolu o pracę.
Pobiegła szybko na górę wykąpała się i włożyła na siebie jeansy, białą polówkę, marynarkę niebieską i niebieskie szpilki. Włosy związała w wysokiego kucyka przez co wyglądała młodo ale elegancko.
Miała jechać autobusem i jak na złość zapomniała portfela i musiała się wrócić do domu.
„No super, 12:30 na pewno się spóźnię.” –powiedziała sama do siebie zamykając drzwi od domu.
Tak też było, Antonella biegła na autobus, który jednak jej uciekł.
Pojechała autobusem 10 minut później kiedy w połowie drogi stanęli w wielkim korku. Antonella była strasznie wściekła, że będą jeszcze teraz stać w tym korku. Dawno byłaby na miejscu gdyby zdążyła na autobus.
-Co tam się stało ? –krzyknął ktoś
-Autobus tej samej linii, który wyjechał 10 minut przed nami miał wypadek i nie wygląda to dobrze.

Antonella głośno odetchnęła. Nie mogła w to uwierzyć. Można powiedzieć, że otarła się o śmierć.

___________________________________________________________
Wiem, że jest to zły rozdział, ale pisałam go pakując się. Wyjeżdżam jutro 
do Polski, więc następny dodam najszybciej za tydzień w czwartek.  

poniedziałek, 20 maja 2013

Rozdział 12


-Thiago, ale jest jeszcze jedno.
Spóźnia mi się miesiączka prawie miesiąc, a zawsze miałam regularne. 
...........................
Thiago był zaszokowany tym co usłyszał. Popatrzył na Antonellę i mocno ją przytulił. 
-Nie płacz kochanie. Będzie dobrze. 
Oczywiście Antonella nie przestawała płakać i wciąż łkała. 
-Shaki może zostać u ciebie dzisiaj ? -zapytał Thiago. -My mamy mecz i długo mnie nie będzie, a wiem, że z tobą będzie bezpieczna. 
-No jasne. Po co pytasz ?
Thiago pożegnał się z Shakirą i razem z Pique pojechali na Camp Nou gdzie miał odbyć się mecz z Valencią.
Shakira przyrządziła jakąś kolację aby mogła zjeść z Anto jednak ta nie miała ochoty. W jakimś sensie przyjaciółka ją zrozumiała, ale piosenkarka chciała jak najlepiej dla Antonelli.
Równo o 21 godzinie Duma Katalonii wybiegła na boisko Camp Nou. Gospodarze do przerwy przegrywali 1:0. Nikt nie mógł skupić się na grze, a chyba najbardziej Thiago, który został zmieniony w przerwie i wszedł za niego Sergio. Ostatecznie mecz skończył się 2:1 dla Barcy, a dwie bramki strzelił niezawodny Leo Messi.
Następnego dnia chwilkę po 9 rano do domu Shakiry i Pique przyjechał Thiago po swoją ukochaną.
-Jak ona się czuje ? –zapytał
-No wiesz. Na pewno nie jest w idealnym stanie, ale nie jest najgorzej. –mówił Gerard
Thiago po wejściu do domu przyjaciół od razu poszedł do sypialni, w której leżała Antonella. Dziewczyna jeszcze spała, więc Alcantara mocno się do niej przytulił i odgarniając włosy z jej twarzy pocałował ją w czoło po czym kobieta się przebudziła. Lekko się uśmiechnęła kiedy zobaczyła chłopaka, ale pochwali cały uśmiech zszedł z jej twarzy kiedy sobie o wszystkim przypomniała.
-Mogę zobaczyć się dzisiaj z Dawidem ? –zapytała
-Myślę, że tak. Możemy pojechać do szpitala.
Antonella nie czekała oczywiście ani sekundki. Wstała z łóżka, poszła do toalety gdzie szybko przemyła się i ubrała wczorajsze ubrania.
-Możemy iść. –powiedziała
-Hej, jak się czujesz ? –pytała Shakira smarując kanapki masłem.
-Dobrze.
-Nie zjecie z nami ? –zapytał zdziwiony Gerard
-Nie. Jedziemy do szpitala, Anto chce zobaczyć się z bratem.
Thiago nie chciał poruszyć tego tematu, ale wiedział, że musi. Nie jest to łatwe, ale w końcu zaczął i przerwał ciszę, która panowała przez połowę drogi.
-Antonella czy to dziecko to znaczy jeśli okaże się, że jesteś w ciąży to to dziecko będzie moje ?
-Oczywiście, że tak. Wstydzę się tego co robiłam przez ostatnie dwa tygodnie, ale ja tylko siedziałam z tymi facetami w barach i podawałam im drinki. Nigdy nawet się z nimi nie pocałowałam. Nigdy.
Można było zauważyć, że Thiago kamień z serca spadł. Położył rękę na kolanie Anto i uśmiechnął się do niej.
-Będzie dobrze. –powiedział i się uśmiechnął, a Antonella odpowiedziała mu również uśmiechem.
Po 30 minutach byli w szpitalu, w którym leżał brat Antonelli, Dawid. Dziewczyna kupiła mu w sklepie obok kilka owoców, sok i jakieś gazety.
-Dobra idź do niego, a ja zostanę tu i zaraz dojdę. –powiedział Thiago, który był otoczony fanami, którzy chcieli zrobić sobie zdjęcie z piłkarzem Barcy.
-Przepraszam, w której Sali leży Dawid Rocuzzo ? –zapytała Antonella w recepcji
-A pani kim jest ?
-Jego siostrą.
Pielęgniarka sprawdziła i odpowiedziała Anto.
Antonella wbiegła schodami żeby było szybciej i weszła do pokoju, w którym leżał Dawid.
-Jak się czujesz braciszku ?
-Dobrze. Zaczynam od jutro rehabilitacje i lekarze mówią, że jak będzie wszystko dobrze to za rok wrócę do grania w piłkę.
Antonelli w tym momencie do oczu napłynęły łzy szczęścia jednak po chwili zaczęła zastanawiać się kto zapłacił za te rehabilitacje, przecież ona jeszcze nie zebrała takiej sumy pieniędzy, bo nie było to 5 tysięcy euro, a jeszcze za prywatny szpital i operacje.
-Mam dla ciebie gazety, owoce i soki.
-Dzięki. Anto
-Tak ?
-Stęskniłem się za tobą.
-Ja za tobą też. –powiedziała i przytuliła mocno brata
-Oo jak słodko ! –krzyknął Leo
-Haha. –zaśmiał się Dawid
Po chwili wszedł jeszcze Thiago z Gerardem.
-Dawid lekarz mówił, że zaraz przyjdzie i jeszcze dzisiaj zabierze cię na rehabilitacje. –powiedział Thiago i tak też było 5 minut później przyszedł lekarz i zabrał Dawida.
-Jakim cudem on zaczyna od dzisiaj te rehabilitacje ? –zapytała Anto siadając na fotel
-A wiesz od czego są przyjaciele ? –zapytał Leo
-Nie. Powiedzcie, że nie zapłaciliście tego.
-Każdy się złożył ja, Leo i Gerard i dzięki temu Dawid będzie mógł wrócić szybko do tego co kocha czyli do piłki.
-Przecież ja wam nigdy nie oddam takich pieniędzy.
-Nie musisz oddawać pieniędzy. Najważniejsze, że jesteś z nami, że Dawid będzie mógł grać w piłkę i wszyscy od razu jesteśmy szczęśliwi. –powiedział i przytulił Antonellę Thiago.
Antonelle bardzo ucieszyły te słowa, ale jest typem człowieka, że chce wszystko zrobić sama.
-Oddam wam te pieniądze. Nie wiem kiedy i jak, ale obiecuję, że je oddam.
-Przestań, dobra  ? –powiedział Pique
-Dobra wiecie fajnie się z wami siedzi, ale muszę jechać na spotkanie z Mariną.
-No właśnie ! zapomniałam się zapytać. Jak w końcu to się wyjaśniło ?
-Dzisiaj jadę na spotkanie z nią i moim prawnikiem to dopiero wtedy ci wszystko powiem.
-To co tam gdzie zawsze kolacja ? –zapytał Thiago
-No możemy spotkać się wszyscy, ale to jakoś o 20. –odpowiedział Leo i wyszedł
Reszta oczywiście się zgodziła.
-Thiago pojedziemy teraz do apteki i do domu ?
Thiago nie musiał pytać o co chodzi Antonelli, bo doskonale wiedział i się zgodził.
Kilka godzin później.
Była równo 20 godzina kiedy Gerard z Shakirą, Thiago z Anto i Leo zjechali się do ulubionej restauracji na kolację. Zamówili dla siebie coś do zjedzenia.
Chwilkę wcześniej jednak Shakira wyciągnęła Antonelle na zewnątrz.  Nie chciała pytać się o test ciążowy przy wszystkich, więc pod pretekstem przewietrzenia się wyszły.
-I co robiłaś ?
-Tak i na szczęście okazał się negatywny.
Shakira bardzo się ucieszyła i przytuliła z całej siły przyjaciółkę.
-Shaki jeszcze jedno.
-No ?
-Dziękuję.
-Za co ?
-Za wszystko, że mnie wspierasz.
-Daj spokój. Przyjaciele sobie pomagają.
W tym samym czasie chłopacy skorzystali z okazji i zapytali również Leo o Marinę.
-Leo mów co załatwiłeś ! –powiedział Thiago
…..
______________________________________________________________________
Wróciłam do pisania. Brakowało mi tego, a jeszcze kiedy przeczytałam komentarze gdzie dość
sporo osób prosiło mnie do pisania miałam łzy w oczach i miałam już od jakiś 2 tygodni
plan do powrotu, ale dopiero wczoraj zrozumiałam, że czas wrócić kiedy zobaczyłam wszystkich piłkarzy Barcy uśmiechniętych z dziećmi i partnerkami.
Rozdziały będą dodawane raz w tygodniu w piątki. Proszę zostawcie swoje komentarze tu albo na stronie „Czy jest w dole, czy na szczycie. Barcelona ponad życie” lub „Piszczu nasz mistrzu” z góry dziękuję J

piątek, 29 marca 2013

Rozdział 11

-Operacja się ............. powiodła. -powiedział lekarz
Wszystkim spadł kamień z serca. 
-Rodzinę lub opiekunów Dawida zapraszam do siebie. -powiedział chwilkę później
Antonella razem z ojcem poszła za lekarzem do gabinetu. Doktor wyjaśnił im jak to się stało, dlaczego, co usunęli podczas operacji i czy życie Dawida może się zmienić przez tą operację. Na pewno nie wróci szybko do piłki to znaczy jeśli będzie chodził na rehabilitacje ma szansę wrócić do tego co kocha po dwóch latach. Ostatnia wiadomość była jednak najgorsza. Kiedy lekarz powiedział cenę reahbilitacji  Antonelli i Julio stanęło prawie serce na pewno zabrakło im powietrza. 
Zastanawiali się skąd oni wezmą tak wielką sumę. Antonella obiecała ojcu, że znajdzie jak najszybciej jakąś pracę. Będzie nawet sprzątała ulice aby tylko wszystko wróciło do normy. Julio także obiecał, że znajdzie pracę i obojętnie co to będzie.
-Kochanie jedź do Thiago. Ja zostanę z Dawidem. -mówił ojciec po godzinie 23. 

-Nie. Zostanę z tobą. 
-Jedź na prawdę. Nie spałaś od ponad 20 godzin. 
-Nieważne. Dawid jest teraz najważniejszy. 
-Anto, chodź. Na prawdę. -powiedział Thiago
Antonella po namowach ojca i Thiago w końcu się zgodziła.
Zasypiała przytulona do chłopaka. On masował jej ciało delikatnie i szeptał jej do ucha, że bardzo ją kocha, ale ona cały czas myślała jak zdobyć pieniądze na rehabilitacje. Wiedziała, że gdyby powiedziała Thiago on od razu pokryłby wszystkie koszty, ale nie chciała tego robić. Chciała zarobić sama te pieniądze. Zawsze sobie radzili w trójkę i teraz też tak miało być. 
2 tygodnie później. 
Dawid wciąż był w śpiączce, ale na dniach mieli go wybudzać. Jego ojciec znalazł pracę. Nie jest to nie wiadomo co, ale zarabia pieniądze, które są bardzo ważne. Wypakowuje towar z sklepie meblowym. 
Antonella również zaczęła pracę, ale nikomu nie chciała powiedzieć co to za praca. Powiedziała, że w swoim czasie się dowiedzą, ale puki co wolała to zostawić dla siebie. Przynosiła codziennie pieniądze i to nie byle jakie pieniądze. 
Antonella pewnego dnia wróciła bardzo późno w nocy zapłakana. Usiadła na narożniku w salonie i zakryła twarz i cały czas płakała. 
Siedziała tak tam całą noc. Wybiła godzina 7 i od razu zadzwoniła do Shakiry. 
-Shaki, mogę wpaść do ciebie ?
-No jasne. Nie ma sprawy. 
30 minut później pod domem Gerarda i Shakiry stała dalej zapłakana Antonella. 
-ej co się stało ? dlaczego płaczesz ? -zapytała od razu zatroskana Shakira
-Zrobiłam straszną rzecz. 
-Jezu ! mów ! 
Antonella na wspomnienie tego zaczęła jeszcze bardziej płakać.
-Co jest ? coś z Dawidem ? -zapytał Gerard
-Nie. Z Dawidem okej, ale muszę wam się do czegoś przyznać. Zaczęłam z tatą tak harować bo potrzebujemy pieniądze na rehabilitacje Dawida i tata znalazł szybko dobrą pracę, ale ja miałam problem nie chcieli mnie nawet do sprzątania i ... 
-Nie zrobiłaś tego prawda ? -przerwał jej Gerard. 
-O co chodzi ? -zapytała zdziwiona Shakira
-Przez jakiś czas tylko nosiłam drinki i siedziałam tylko z różnymi bogaczami, ale wczoraj poszłam z jednym do łóżka to znaczy nie doszło praktycznie do niczego, ale brzydzę się sama siebie. 
-Dlaczego nie powiedziałaś nam, że potrzebujesz pieniędzy ? -zapytał Gerard
-Nie chciałam. Całe życie sobie radziłam sama i teraz też chciałam sobie sama poradzić i zaciskałam jakąś zęby i szło powoli, ale najgorsze było kiedy łapali mnie za pośladki czy po prostu dotykali, a później wracałam do domu i spałam z Thiago, który nic nie wiedział. 
-A wczoraj poszłaś z tym facetem do łóżka ? -zapytała Shakira
-Prawie. To znaczy byliśmy już nadzy, ale uciekłam. Nie mogła. Nie mogę dużej oszukiwać go, ale nie wiem jak ja mam mu to powiedzieć. Przecież on mnie znienawidzi, a wiecie co jest najgorsze ? że spóźnia mi się miesiączka już trzy tygodnie. Boże dlaczego w jeden miesiąc całe życie może się zawalić ? 
Gerard zadzwonił do Thiago aby ten przyjechał, a Shakira siedziała z Antonellą i próbowała ją pocieszać, ale Antonelli wlatywało to z jednej strony i z drugiej wylatywało. 
-Stary przyjedź bo mamy problem. Antonella siedzi cała zapłakana. -powiedział Pique.
Thiago był po 20 minutach u przyjaciół. Poszedł do sypialni gdzie leżała zapłakana Antonella, a obok siedziała Shakira. 
-Kochanie, co się stało ? -zapytał i w tym momencie Shakira opuściła pomieszczenie. 
Antonella przytuliła się mocno do ukochanego i wszystko mu wyjaśniła. Mówiąc to nie popatrzyła ani raz w jego oczy. Wstydziła się.
Po wysłuchaniu tego wszystkiego Thiago poszedł do okna i patrzył się przez nie chyba 5 minut, a przy tym milczał. W końcu odwrócił się i popatrzył na dziewczynę. W jego piękne brązowe oczy napłynęły łzy. 
-Przepraszam. -powiedział 
-Thiago za co ty mnie przepraszasz ? to ja cię zdradziłam. 
-Nie zdradziłaś mnie, a nawet jeśli to wszystko to moja wina. Mogłem się domyślić, że potrzebujesz pieniądze na rehabilitację brata albo mogłem się domyślić jak pracujesz. Wracałaś późno w nocy, przynosiłaś ze sobą nie małe pieniądze, ale nie wydawałaś ich na siebie, a podczas seksu byłaś jakby niedostępna. 
-Thiago, ale jest jeszcze jedno.
-Spóźnia mi się miesiączka prawie miesiąc, a zawsze miała regularne. 
...........................

_______________________________________________________________
Nie wiem czy wam się podoba, ale nie miałam pomysłu. Jeśli za takie
rehabilitacje się nie płaci to przepraszam, ale nie znam się i jeśli nie spodobało
wam się w jaki sposób Antonella zarabiała te pieniądze to również przepraszam, ale 
pomyślałam, że dzięki temu może powstać dużo akcji. 

Rozdział 10

Weszła do księgarni i to co zobaczyła może zmienić nawet jej całe życie.........
Zobaczyła staruszkę z samolotu. Od razu podeszła do niej i chciała się zapytać dlaczego tak znikła w samolocie jednak ona jej przeszkodziła. 
-Nie pytaj kochanie kim jestem, skąd jestem, dlaczego jestem, ale mogę ci powiedzieć, że będę cię pilnowała w jakiś sposób w Acapulco. -powiedziała i odeszła. 
Anto wybiegła z księgarni jednak na marne. Pragnęła dowiedzieć się o co w tym wszystkim chodzi, ale nie wiedziała jak. No bo jak skoro staruszka ciągle znika ? 
Wróciła do księgarni i kupiła książkę Nicholasa Sparksa - ostatnia piosenka.  Po powrocie do domu jej ojciec był w pracy jeszcze, więc dziewczyna wykąpała się i położyła już do łóżka czytają książkę. Nawet nie wiedziała kiedy nagle zasnęła. Obudziła się o 8 rano. Dawno nie widziała o tej godzinie już takiego upału na dworze. Stwierdziła, że Hiszpania przy Meksyku to nic jeśli chodzi o pogodę. Była 8 rano, a na dworze 30 stopni. 
-Nie. Nie proszę za ciepło jest... -zaczęła mówić Antonella sama do siebie
-Córcia ! nie śpisz już ? 
-Nie. Za ciepło jest w tym pokoju i za wielkie słońce, czyli brak warunków do spania. 
Ten dzień Antonella spędziła na plaży gdzie poznała pierwszą koleżankę w nowym miejscu. 
-Sama się opalasz ? -zapytała Martina
-Niestety. Nikogo nie znam tu. 
-Martina -powiedziała i wyciągnęła rękę do Anto 
-Antonella. 
-Na wakacjach jesteś tu ? 
-Nie. Tata znalazł pracę tutaj i przeprowadziliśmy się z Europy. A ty ?
-Mieszkam tu całe życie, ale jesteś tu pewnie jakoś tydzień i tak perfekcyjnie znasz język ?
-Mój ojciec jest z Hiszpanii i całe życie uczy mnie języka plus mam wielu przyjaciół w Hiszpanii. 
-Aaa to wszystko wyjaśnia. 
Nagle pogadankę przerwał chłopak Martiny. 
-yy.. niewierze. -zaczął, a Antonella z Martiną poparzyły dziwnym wzrokiem na niego. -Dziewczyna gwiazy FC Barcelony wypoczywa sobie na plaży w Acapulco. 
Antonella tylko się uśmiechnęła i zapytała się co w tym dziwnego przecież jest normalnym człowiekiem. 
W tym samym czasie w Hiszpanii Dawid wstał i zaczął przygotowywać się do swojego pierwszego i oficjalnego meczu z Realem. To była dopiero szkółka Barcelony, ale wiedział, że dzięki temu ma szansę zostać kimś w przyszłości, a może nawet i zostać w Barcelonie na lata. 
Antonella wybrała się jeszcze z Martiną na imprezę gdzie poznała mnóstwo ciekawych ludzi. Dużo ludzi w klubie pytało jej "jak to jest być z gwiazdą futbolu?" i inne pytania. Antonella je zlewała i po prostu dobrze się bawiła. 
Wróciła do domu po godzinie 3 w nocy. 
-Tato nie śpisz jeszcze ? -zapytała do siedzącego ojca w kuchni. 
-Antonella. -powiedział załamany 
-Dlaczego ty pijesz ? przecież wiesz, że nie możesz. 
-Wywalili mnie z pracy. Nie mamy nic. Jeśli nie opłacę tego mieszkania do końca miesiąc będziemy musieli się wyprowadzić. 
-Ale zawsze mamy mieszkanie w Polsce. Mamy gdzie wrócić. 
-No właśnie nie mówiłem ci tego, ale musiałem sprzedać mieszkanie w Świdnicy inaczej nie byłoby mnie stać na bilety tu, życie tu i wynajem mieszkania. 
-Tato ! jak mogłeś ? -zapytała Antonella i zakryła twarz dłońmi po których spływały łzy. 
Ciszę przerwał telefon Anto. 
-Halo ?
-Pani Antonella Roccuzzo ?
-Tak, kto mówi ?
-Jestem lekarzem w szpitalu w Barcelonie. Nazywam się Rodrigo Hugun. 
-O co chodzi ?
-Mamy dla pani smutną wiadomość. 
-Jezus Maria co się stało ?
-Pański brat, Dawid Roccuzzo walczy o życie. 
-Słucham ?
-Grał w meczu dzisiaj kiedy nagle upadł. Karetka natychmiast zabrała go do szpitala gdzie okazało się, że ma guza na mózgu. Potrzebuję natychmiastowej operacji i potrzebuje podpis pani albo pani ojca. 
Antonella zaczęła płakać do słuchawki. Jej ojciec był na tyle pijany, że nie zrozumiałby powagi sytuacji, więc dziewczyna postanowiła sama zadecydować. 
-Kiedy powinna być operacja ? 
-Jak najszybciej. W najbliższych 24 godzinach. 
-Czy może za moją zgodą ktoś inny podpisać, a ja przylecę jak najszybciej z ojcem ?
-W zasadzie to tak. 
-Dobrze. A ja postaram się przylecieć do Barcelony jak najszybciej. 
Antonella była zapłakana, ale zachowała zimną krew i wszystko szybko ogarnęła. 
-Thiago proszę cię. Wyraź zgodę na tą operację. 
-Mogę ja ? 
-Możesz proszę. I mam jeszcze jedną prośbę. Czy możesz pożyczyć mi pieniądze na lot ? wszystko ci powiem jak przylecę, ale nie mogę teraz nie mam na to siły. 
-No jasne. Zaraz zamówię wam samolot. 
-Dziękuję. 
Antonella opowiedziała wszystko ojcu, który w trybie natychmiastowym wytrzeźwiał i dwie godziny później był już na lotnisku. 
W Barcelonie odebrał ich Thiaho i pojechali od razu do szpitala. Thiago na pewno nie tak chciał poznać ojca jego dziewczyny, ale musiał zrobić to w okolicznościach wręcz tragicznych. W końcu brat Antonelli walczy o życie. 
Kiedy weszli do szpitala siedział Leo z Gerardem na poczekalni. Kiedy Julio, ojciec Antonelli rozmawiał z lekarzem ta wyjaśniła im sytuację, która zaistniała w Acapulco. Wszyscy wręcz złapali się za głowę, ale obiecali pomoc rodzinie Roccuzzo i obiecali, że z nimi nie zginą. 
-Możecie zostać u mnie ile tylko chcecie. -powiedział Thiago
-U mnie też jest miejsce. -powiedział Leo i zaraz to samo powiedział Gerard.
-Najpierw to ja muszę znaleźć gdzieś pracę muszę opłacić operację i pobyt w szpitalu Dawida.
-Pomożemy ci. -odpowiedzieli wszyscy 
-Dziękuję wam. 
W tym momencie Dawid miał bardzo ważną operację. Dawid operowany był ponad 3 godziny. Na poczekalni było straszna nerwówka. Po prawie 4 godzinach wyszedł lekarz. 
-Operacja się .............

________________________________________________
3 komentarze - nowy rozdział

niedziela, 24 marca 2013

Rozdział 9


Antonella przykleiła jeszcze dwa zdjęcia z jej pierwszego meczu w życiu  i zamknęła pamiętnik.
Do Meksyku miała jeszcze kilka godzin. Nie wiedziała co robić, więc próbowała się przespać jednak usiadła koło niej staruszka. Bardzo rozgadana staruszka.
-Na wakacje ? -zapytała
-Nie. Można powiedzieć, że mieszkam w Meksyku, a pani ?
-Piękny kraj. Ja na wakacje jak zawsze od 15 lat.
-Nie znudziło się pani jeszcze to ? przez 15 lat co wakacje Acapulco.
-Oj kochana. Mało wiesz o życiu. Masz chłopaka ?
-Tak.
-A masz dzieci ?
-Nie. Jeszcze nie.
-No właśnie, a mój mąż i moje dzieci są z Meksyku i dla mnie ten kraj nigdy się nie znudzi. Twój chłopak jest skąd ?
-Hiszpanii.
-Hiszpania to dobry kraj, ale moim zdaniem przynosi wiele strat życiowych. Dużo się traci w tym kraju. Moja córka mieszkała w Madrycie miała tam chłopaka, ale umarła razem z dzieckiem w brzuchu.
-Przykro mi, ale mam nadzieję, że mi przyniesie ten kraj szczęście.
-Też mam taką nadzieję, ale pamiętaj o moich słowach. Zawsze. I jeszcze jedno nie daj sie ponieść emocji.
Antonella nie zrozumiała za bardzo przekazu tych słów, ale uśmiechnęła się i odwróciła w stronę okna. Antonella zasnęła i zaledwie 30 minut później obudziła się. Dziwne było to, że nie było już staruszki koło niej. Roccuzzo zaczęła zastanawiać się o co chodziło. Przyszła, powiedziała jej, że Hiszpania to kraj smutku bo tak właśnie zrozumiała to Anto, a później zniknęła. Roccuzzo chciała jeszcze zasnąć, ale nie mogła przestać myśleć o tym wszystkim. Przez resztę drogi myślała o tym wszystkim.
W Acapulco wylądowała o 15 godzinie. Odebrał ją ojciec, który bardzo ucieszył się z widoku córki.
-Moja mała Antonellka. -powiedział i przytulił ją
-Cześć tato.
-Głodna ?
-Strasznie.
-No to jedziemy do świetnej knajpki.
Dojechali po kwadransie.
-Tato jak to się stało w ogóle, że dostałeś tu pracę i jakim cudem znalazłeś tak szybko dom ?
-Właśnie chciałem ci to powiedzieć w oczy. Moi rodzice się odnaleźli. Mieszkają w Portugalii, ale mają tu dom oraz swoją firmę.
-Na prawdę ? kiedy ich poznam.
-Niedługo.
Antonelli nie wystarczała taka odpowiedź, ale musiała się nią zadowolić. Zjedli jakieś przysmaki meksykańskie i pojechali do domu.
Dziewczyna była zachwycona. Nie było to już szare, małe mieszkanko w Polsce z ciemna kuchnią. To mieszkanie jest duże, jasne i przede wszystkim duże. Nie tak duże jak willa Messiego czy Thiago, ale wystarczające dla ich trójki.
Antonella poszła do swojego pokoju i zaczęła rozpakowywać rzeczy kiedy przypomniała sobie, że miała zadzwoń do Thiago.
-No wreszcie. Wiesz jak się martwiłem o ciebie ?
-Przepraszam, ale pojechałam jeszcze z ojcem coś zjeść i czy ja słyszę tam głos Dawida ?
-Tak. Siedzimy razem z Leo jeszcze w restauracji i jemy drugie śniadanie.
-Drugie ? a no tak przecież w Europie dochodzi 12 dopiero.
-Opowiadaj wszystko jak w Acapulco ? jak lot ? i podoba się Meksyk ?
-Lot dobrze. -skłamała po trochu bo ciągle myślała o tym kim była ta staruszka. -A co do Meksyku to w zasadzie jeszcze nie wiem, ale jutro idę zapisać się na uczelnię i może pójdę na plażę. 
-To się cieszę kochanie i czekamy na ciebie. Chcesz porozmawiać z Dawidem ?
-Kocham cię Thiago. Jasne daj go. 
-Siema siostra ! 
-Cześć Dawid. Grzeczny ?
-Jak zawsze !
-A jak treningi ?
-Świetnie i w sobotę będę mógł w końcu zagrać mecz. 
-No i pochwal się z kim ten mecz będzie. -mówił Leo
-No zgadnij Anto ! -powiedział od razu Dawid
-No nie wiem tak się cieszycie, więc młodziki Realu ?
-Taak ! 
-No to trzymam kciuki ! Dobra Dawid bądź grzeczny, a ja zadzwonię jutro na skype. Kocham cię. 
-Ja ciebie też a i Anto pozdrów ojca. 
-Jasne. 
Antonelli było przykro, że nie mogła być na pierwszym tak ważnym meczu brata. W Polsce chodziła na każde jego mecze, ale one nawet nie były zbliżone do tego, który będzie w sobotę. 
Była wczesna jeszcze godzina, a Antonella nie wiedziała co ze sobą robić. Postanowiła pójść do pobliskiej księgarni i kupić sobie jakąś książkę. Ubrała na siebie beżowe spodnie i czarny gorset na leciutki ramiączkach z beżowymi kwiatkami, czarne japonki włosy związała w koka i wyszła. Po drodze wstąpiła jeszcze po kawę i musiała też zapytać dokładnie o drogę do tej księgarni. Widziała ją kiedy jechała z ojcem autem, ale na nogach zawsze idzie się inaczej. 
Weszła do księgarni i to co zobaczyła może zmienić nawet jej całe życie.........

____________________________________________________________________
Wracam do pisania. Będę starała dodawać się codziennie rozdziały, ale nie obiecuję czy będą 
one codziennie przede wszystkim będą rozdziały częściej jeśli wy będziecie je czytali. Czyli jeśli 
strona będzie odwiedzana, będą komentarze lub lajki i komenatarze do linku na stronie "Czy jest w dole czy na szczycie. Barcelona ponad życie" 
+ mam nadzieję, że rozdział powrotny podoba się :)

wtorek, 12 marca 2013

WAŻNE

Cześć. Przepraszam bardzo, ale ostatnio jak sami widzicie nie poświęcam dużo czasu na pisanie opowiadań właściwie to w ogóle. Spowodowane jest to tym, że nie mam za dużo czasu, a jeszcze teraz nie będzie mnie cały weekend i znowu nie będę miała czasu na pisanie. Tak, więc na jakiś czas muszę zawiesić blog. Mam nadzieję, że zrozumiecie, a ja jak najszybciej wrócę do pisania :)